Puszysty omlet z kurkami, tymiankiem i natką pietruszki

o1

o5

o4

O! O! O! Omlet! Poleca się na pyszne śniadanie. Lub kolację. Albo do kanapki na wynos, jeśli zostanie Wam zimny kawałek i nie bardzo będziecie wiedzieć, co z tym fantem zrobić. I kropka, bo mnie siły opuściły i „ledwom” te dwa zdania z siebie wydusiła…

Powiadam Wam, zacny to omlet! Róbcie, warto!

o2

o3

SKŁADNIKI NA 1 OMLET (czyli 2 porcje):

  • 4 jaja, osobno żółtka i białka
  • 1 szklanka kurek
  • 1 szalotka
  • 50 ml mleka
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
  • 1/2 łyżki listków tymianku
  • sól, świeżo zmielony pieprz
  • 2,5-3 łyżki oleju rzepakowego lub klarowanego masła

* Będą potrzebne dwie patelnie (z nieprzywierającą powłoką) o jednakowej średnicy (ok. 24 cm).

WYKONANIE:
Kurki bardzo dokładnie oczyścić. Malutkie można zostawić w całości, większe należy pokroić. Odłożyć.

Szalotkę obrać i pokroić w drobną kostkę.

Żółtka roztrzepać z mlekiem. Dodać posiekaną natkę pietruszki oraz listki tymianku, wymieszać. Doprawić solą i pieprzem.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę.
Tuż przed wlaniem na patelnię delikatnie wmieszać pianę w żółtka.

Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju lub klarowanego masła. Wrzucić kurki i smażyć na średnim ogniu, potrząsając co pewien czas patelnią, aż grzyby zaczną się lekko rumienić. Dodać posiekaną szalotkę. Wymieszać i smażyć około 1-1,5 minuty, aż szalotka się zeszkli.

Do podsmażonych grzybów i szalotki dodać 1 łyżkę oleju lub klarowanego masła, wymieszać. Wlać masę jajeczną, zmniejszyć ogień i często potrząsając patelnią, smażyć omlet do czasu, aż jego spód będzie rumiany, brzegi zaczną odchodzić od patelni, a placek swobodnie będzie się przesuwał po jej dnie.

W międzyczasie drugą patelnię dokładnie wysmarować 1/2 łyżki klarowanego masła lub oleju i mocno ją rozgrzać. Odwrócić ją dnem do góry, przyłożyć do patelni z podsmażonym omletem i energicznym ruchem przerzucić omlet z pierwszej patelni na drugą. Postawić na wolnym ogniu i smażyć do czasu, aż spód omletu będzie rumiany, a wnętrze całkowicie ścięte. W razie potrzeby, w trakcie smażenia dodać na patelnię 1/2 łyżki oleju lub klarowanego masła.

Gotowy omlet ostrożnie zsunąć na duży talerz. Podawać od razu.

Jeden omlet to całkiem spore śniadanie lub kolacja dla dwóch osób.

 o6

Opublikowano Bezglutenowe, Dania bezmięsne, Grzyby, Wytrawne, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , | 1 komentarz

Pistacjowe crumble z brzoskwiniami, czyli owoce pod kruszonką

cr3

cr11

Gdyby ktoś się kiedyś zastanawiał, czym mnie ugościć, podpowiadam – czymkolwiek z toną maślanej kruszonki. Może być nawet bez tego czegokolwiek. Wystarczy sama kruszonka, którą uwielbiam! Im więcej, tym lepiej!

Dzisiaj sama się goszczę i cieplutkim pistacjowym crumble z brzoskwiniami pozdrawiam wszystkich, u których temperatura poniżej 15°C oznacza wełniane skarpety, stary i wygodny sweter, koc, gorącą herbatę i błagalny wzrok skierowany na lodowate jeszcze kaloryfery.

cr2

cr4

SKŁADNIKI NA 4 PORCJE (4 kokilki o średnicy 10 cm i wysokości brzegu 5 cm):
Kruszonka:

  • 125 g mąki orkiszowej białej (np. typ 630)
  • 100 g niezbyt drobno posiekanych niesolonych pistacji (najlepiej nieprażonych)*
  • 80 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
  • 40 g cukru
  • szczypta soli**

Owoce:

  • 4 brzoskwinie
  • 1/2 łyżki płynnego miodu
  • 1 łyżeczka soku z limonki

Dodatkowo:

  • masło, do wysmarowania kokilek
  • jogurt naturalny, do podania (opcjonalnie)

WYKONANIE:
Owoce:
Brzoskwinie umyć, osuszyć, przekroić na połówki i pozbawić pestek. Połówki brzoskwiń pokroić na mniejsze cząstki. Przełożyć do miski. Dodać miód i sok z limonki i wymieszać.

Wnętrze kokilek dokładnie wysmarować masłem. Przełożyć do nich brzoskwinie.

Kruszonka:
Do miski przesiać mąkę. Dodać posiekane pistacje, masło, cukier i szczyptę soli. Rozetrzeć wszystko między palcami na kruszonkę.

Kruszonką posypać brzoskwinie w kokilkach.

Napełnione kokilki wstawić do nagrzanego do 180°C piekarnika i piec przez ok. 30 minut. Kruszonka powinna się lekko zezłocić.

Podawać ciepłe, np. z kleksem jogurtu naturalnego.

SMACZNEGO!

* Jeżeli nie uda Wam się zdobyć pistacji niesolonych (zdaję sobie sprawę, że jest to trudne), dokładnie wypłuczcie w zimnej wodzie wyłuskane pistacje solone. Osuszcie.
W ostateczności można użyć pistacji solonych.

** Sól należy pominąć, jeżeli będziecie używać pistacji solonych.

Opublikowano Bezjajeczne, Ciasta i ciastka z owocami, Desery, Kuchnia świata, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , | 5 komentarzy

Cytrynowe ciasto jogurtowe z morelami

cjm1

cjm3

Mój ulubiony targowy Pan Od Moreli podarował mi wczoraj kilogram szczęścia – koszyczek ostatnich tegorocznych okazów, wprost z jego sadu. W drodze do domu toczyłam z nimi walkę na śmierć i życie. Co 200 metrów nachodziła mnie przemożna ochota, aby wyjeść je łapczywie gdzieś za najbliższym przystankiem autobusowym. Taki obrazek: przystanek, za przystankiem kilku pijaczków „zerujących” tanie wina, a obok nich ja, połykająca bez opamiętania morele z pestkami… Mocne powiewy spalinowego wiatru przywoływały mnie jednak do porządku. Morele bezpiecznie przetrwały podróż do domu, gdzie zostały podzielone na  część „do zjedzenia” i część „do czegoś innego”.

„Czymś innym” okazało się być proste i pyszne jogurtowe ciasto. Wilgotne, długo zachowujące świeżość, wypełniające kuchnię delikatnym cytrynowym zapachem. Idealne do kubka ciepłej herbaty lub mleka w coraz dłuższe jesienne wieczory. Polecam!

cjm2

cjm4

cjm6

SKŁADNIKI:

  • 350 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 280 g jogurtu greckiego (najlepiej oryginalnego, bardzo gęstego, bez mleka w proszku)
  • 125 g cukru pudru
  • 60 g masła
  • 3 duże jaja (lub 4 małe)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • sok z jednej dużej cytryny
  • skórka otarta z dwóch dużych cytryn (dokładnie umytych i wyszorowanych)
  • szczypta soli
  • kilka moreli (lub śliwek, mirabelek, brzoskwiń, nektarynek…)

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Dodatkowo:

  • masło, do wysmarowania formy
  • mąka, do oprószenia formy
  • cukier puder, do oprószenia ciasta (opcjonalnie)

WYKONANIE:
Morele umyć osuszyć, przekroić na połówki, usunąć pestki. Jeżeli owoce są duże, należy podzielić je na ćwiartki lub ósemki; małe mogą zostać w połówkach.

Mąkę i proszek do pieczenia przesiać do miski. Dodać szczyptę soli, wymieszać i odstawić.

Masło utrzeć/zmiksować z cukrem pudrem na jasną, puszystą masę (najpierw powstaną grudki, należy ucierać dalej). Ciągle ucierając/miksując, dodawać po jednym jajku. Każde kolejne jajko dodawać dopiero wtedy, kiedy składniki po dodaniu poprzedniego bardzo dokładnie się połączą. Dodać skórkę cytrynową, sok z cytryny oraz jogurt i utrzeć/zmiksować do połączenia. Masa może się zwarzyć, ale nie przejmujcie się, nie ma to żadnego znaczenia.

Wsypać suche składniki i wymieszać szpatułką/drewnianą łyżką lub krótko zmiksować na wolnych obrotach, tylko do połączenia składników. Powinno powstać gęste ciasto.

Formę o wymiarach 28×23,5 cm dokładnie wysmarować masłem. Dno wyłożyć podwójną warstwą papieru do pieczenia. Papier dodatkowo posmarować masłem. Brzegi formy i papier posmarowany masłem oprószyć mąką. Nadmiar mąki strzepać.
Do tak przygotowanej formy przełożyć ciasto, wyrównać. Na wierzchu, w czterech rzędach, niezbyt ciasno, ułożyć owoce.

Ciasto wstawić do nagrzanego do 160°C piekarnika i piec przez 55-65 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Jeżeli w trakcie pieczenia ciasto zacznie się zbyt mocno rumienić, należy przykryć je luźno folią aluminiową i piec dalej.

Upieczone ciasto wyjąć z piekarnika. Wystudzić w formie. Wystudzone oprószyć cukrem pudrem (opcjonalnie), dzielić na porcje i podawać.

SMACZNEGO!

cjm5

Opublikowano Ciasta i ciastka z owocami, Ciasta ucierane, Desery | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Kolorowe pomidory z serem korycińskim i tajską bazylią

sps1

– Co na śniadanie?
– Pomidor!
– Co na obiad?
– Pomidor!
– Co na kolację?
– Pomidor!

Tak to właśnie w naszym domu obecnie wygląda. Korzystamy póki pyszne, póki soczyste, póki pachnące, póki smakują pomidorem…

sps2

sps3

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE:

  • 3-4 duże kolorowe pomidory
  • 10-12 kolorowych pomidorków koktajlowych
  • 120 g sera korycińskiego (u mnie ser z bazylią)
  • 2 małe ząbki czosnku
  • 4 łyżki oliwy extra vergine
  • 1 łyżeczka posiekanych listków bazylii tajskiej
  • garść całych listków bazylii tajskiej
  • sól himalajska, świeżo zmielony kolorowy pieprz

WYKONANIE:
Oliwę wymieszać z przeciśniętymi przez praskę ząbkami czosnku i posiekanymi listkami tajskiej bazylii. Odstawić na 5 minut.

Pomidory i pomidorki koktajlowe umyć i osuszyć. Pokroić w plastry.
Ser koryciński pokruszyć.

Na talerzach układać „na zakładkę” plastry pomidorów i pomidorków koktajlowych. Posypać pokruszonym serem korycińskim. Dekorować listkami tajskiej bazylii. Całość skropić oliwą z czosnkiem i bazylią. Oprószyć solą himalajską i świeżo zmielonym kolorowym pieprzem.
Podawać z kromką razowego pieczywa lub bagietką.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania bezmięsne, Obiady i kolacje, Sałatki i surówki, Wytrawne, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 5 komentarzy

Sałatka z młodymi ziemniakami, wędzoną makrelą, pomidorkami koktajlowymi i serem korycińskim

salmak11

Sałatka „na winie” – z tego, co mi się pod rękę nawinęło, kiedy robiłam porządek w lodówce. Pyszna!

salmak22

salmak33

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE:

  • 6-8 małych młodych ziemniaków
  • 120 g mięsa z wędzonej makreli
  • 10-12 kolorowych pomidorków koktajlowych
  • 60 g sera korycińskiego (u mnie ser z ziołami prowansalskimi)
  • 2 cebulki dymki ze szczypiorem
  • 2 garści roszponki
  • 4 łyżki oliwy extra vergine
  • sok z jednej limonki
  • gruboziarnista sól morska, pieprz

WYKONANIE:
Ziemniaki bardzo dokładnie umyć i wyszorować pod bieżącą wodą. Młodych nie trzeba obierać, starsze (jeżeli takich użyjecie) owszem. Przełożyć do garnka i zalać do przykrycia zimną wodą. Garnek postawić na średnim ogniu. Kiedy woda zacznie wrzeć, posolić i gotować ziemniaki przez 8-12 minut (lub dłużej), do miękkości.
Odcedzić, przelać obficie zimną wodą i odłożyć do wystudzenia.

Mięso makreli podzielić palcami na mniejsze kawałki.
Ser koryciński pokroić w plasterki. Plasterki podzielić na mniejsze kawałki.
Posiekać cebulki dymki wraz ze szczypiorem.
Pomidorki umyć, osuszyć i przekroić na połówki.
Roszponkę umyć i osuszyć.
Oliwę połączyć dokładnie z sokiem z limonki.

Na talerzach ułożyć roszponkę. Na niej ziemniaczki, kawałki makreli i sera korycińskiego oraz połówki pomidorków koktajlowych. Posypać posiekanymi cebulkami oraz szczypiorem i polać przygotowanym sosem. Oprószyć odrobiną soli morskiej (ryba i ser są słone) i świeżo zmielonym pieprzem.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania rybne, Obiady i kolacje, Ryby i owoce morza, Sałatki i surówki | Otagowano , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Bananowe muffiny z czarnymi borówkami

mbj11

mbj33

Dawno temu pewien zespół śpiewał o cieniu orła, który tańczył z obłokami i „bezpamiętnie gasił gniew”. Przyznaję, że do dziś nie wiem, co autor chciał przekazać światu i czy w ogóle chciał przekazać cokolwiek, ale „cieniem orła” sukces osiągnął był. Nie wiem też, czy zespół ów jeszcze istnieje i kiedy ostatnio wypuścił na rynek jakiś hit, ale gdyby im pomysłów na przeboje brakowało, to zapraszam do mnie po historię o cieniu pająka.

Zaczęło się wczoraj, około godziny 5.40, kiedy to mój Małżon wychodził do pracy. Ja miałam jeszcze chwilę, więc wylegiwałam się w łóżku, łapiąc wyzierające zza rolet poranne promienie słoneczne. Ptaszki ćwierkają, słonko świeci… O, wrześniowy piątku, nie mogłeś być lepszy! Wtem, na twarz mą zaspaną rzucił się złowrogi cień!

Zamarłam. Ogromna czarna kula z tysiącem (jak Boga kocham!) nóg, przesuwająca się po całej powierzchni okna, kładła się na mnie plamą wielkości Jeziora Tanganika. Dobudziła mnie w okamgnieniu, paraliżując przy okazji mowę i wszystkie członki. I co teraz? Wstać jakimś cudem, czy leżeć tak do niedzieli, kiedy wróci Mąż i bohatersko mnie ocali? Gdzie jest ten pajęczy belzebub? Po zewnętrznej stronie okna, co pozwoliłoby mi uniknąć zawału serca i natychmiastowego zgonu? Czy jednak pomiędzy wewnętrzną stroną okiennej szyby a roletą? To nakazywałoby wylecieć z mieszkania natychmiast (wraz z drzwiami!) lub zostać w łóżku i udawać do niedzieli martwą, może padliny nie tknie. A jak się jednak zbliży, to atak serca zapewni mi przynajmniej szybką śmierć.

Próbuję ze wszystkich sił opanować głośne kołatanie serca, uciszyć głosy w głowie i wytężyć słuch najmocniej, jak tylko się da, aby zorientować się, czy roleta wydaje jakieś dźwięki, kiedy kula się przemieszcza. Pajęcza paskuda na pewno jest włochata, tłusta i ma ogromne ślepia. Taka roletą ruszać musi! Słucham więc… Cisza. Słucham uważniej… Cisza. Układając w myślach krótką wersję testamentu, postanawiam wstać, rzucić się do okna, zamknąć jego otwartą połowę, uciec do łazienki, zabarykadować drzwi, w szczeliny wcisnąć ręczniki i przygotować się do wybycia do pracy. Wychodząc z kryjówki, wezmę na wszelki wypadek obronnego mopa, bo czart mógł się jakoś i przez zamknięte okno wcisnąć. Pająki na pewno to potrafią. Na pewno.

Jak postanowiłam, tak uczyniłam. Wszystko sprintem, że Bolt by się nie powstydził. Nawet kawy nie wypiłam przed wyjściem. Sprawdziłam tylko, czy reszta okien szczelnie zamknięta i wybiegłam do pracy.

– Jak wrócę, na pewno już go nie będzie…

Ale był! Belzebub jeden! Rozłożył się, pan na włościach, i czyhał na ofiary. Kiedy w końcu odważyłam się zrobić mu zdjęcie, wyglądał tak:

paj2

Temperatura na zewnątrz mocno letnia, ale powiedziałam sobie, że okna do niedzieli nie otworzę za żadne skarby świata. Wolę się udusić, niż wpuścić diabła pod strzechę. Spałam w salonie, żeby ponownie nie walczyć rano z jego cieniem. O 7.30 poszłam sprawdzić, czy aby nie znalazł sobie nocą nowego, lepszego lokum i się nie wyprowadził. Nie zastałam go. Jego wielgachna pajęczyna i dyndające, owinięte siecią ofiary podpowiadały mi jednak, że daleko nie poszedł. Przyszło mi do głowy, że zapewne siedzi już pod moim łóżkiem…

Ciśnienie skoczyło mi natychmiast! Z duszą na ramieniu wyszłam na balkon, próbując dojrzeć, czy nie ukrył się gdzieś nad oknem, albo, o zgrozo, tu, gdzie teraz stoję. Długo nie musiałam go szukać. Zjechał dostojnie na tej swojej pajęczej niteczce na cudownie utkaną w oknie sąsiadów sieć. Taki spryciarz! Cała kondygnacja jego!

Wystarczyło kilka minut obserwacji, aby dowiedzieć się, że mój drogi sąsiad pająków nie boi się wcale. Zgarnął delikwenta do słoika i wyniósł na trawnik przed blokiem. Wydarłam się z balkonu, że uratował mi życie i postawię mu za to dobre piwo!

Witajcie, otwarte okna! Witaj, piękna soboto! Niech żyje sąsiad! Niech pająki żyją… z dala ode mnie!

Cały ten pajęczy stres odreagowałam w kuchni. Upiekłam bananowe muffiny z jagodami i pielęgnując swoją arachnofobię, cieszę się dniem wolnym od pracy i pająków!

mbj44

mbj22

mbj55

SKŁADNIKI NA OK 15 SZTUK*:

  • 110 g mąki pszennej pełnoziarnistej (graham, typ 1850)
  • 145 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru trzcinowego
  • 2 duże jaja
  • 135 ml oleju rzepakowego
  • 3 bardzo dojrzałe banany, średniej wielkości
  • ok. 150-180 g czarnych borówek (czarnych jagód)
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

WYKONANIE:
Czarne borówki umyć i osuszyć.

Do jednej miski przesiać mąkę pełnoziarnistą (otręby, które pozostaną na sicie, również wsypać do naczynia), mąkę tortową i proszek do pieczenia. Dodać cukier oraz szczyptę soli, wymieszać.

Do drugiej miski włożyć obrane, podzielone na mniejsze kawałki banany i dokładnie rozgnieść je widelcem na papkę. Wbić jaja. Połączyć. Dodać olej i dokładnie wymieszać (najlepiej rózgą kuchenną).

Do składników mokrych wsypać składniki suche. Wymieszać widelcem, niezbyt dokładnie. Składniki mają się tylko z grubsza połączyć, mogą pozostać grudki. Dodać czarne borówki, delikatnie wmieszać je w ciasto.

Formę na muffiny wyłożyć papilotkami. Nakładać do nich ciasto, do 3/4 ich wysokości.
Piec w temperaturze 190°C przez ok. 15-20 minut, do „suchego patyczka”.
Lekko przestudzone muffiny wyjąć z formy, studzić na kratce.

Najlepsze jeszcze lekko ciepłe.

SMACZNEGO!

Muffiny piekłam w formie o górnej średnicy gniazda 7 cm.

Opublikowano Babki, babeczki i muffiny, Bezmleczne, Ciasta i ciastka z owocami, Desery, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , | 10 komentarzy

Sałatka z kuskusem, czarnymi porzeczkami, serem feta i miętą

sałk1

Ostatnimi czasy bardzo męczy mnie pisanie wstępów. Wena opuściła mnie całkowicie i z wpisu na wpis idzie mi coraz gorzej. Może w ogóle z nich zrezygnuję…

Kiedy zaczynałam moją blogową przygodę, obiecałam sobie, że to miejsce nigdy nie będzie wyglądało jak książka kucharska: przepisy, zdjęcia i nic więcej. Chciałam, aby było tu coś jeszcze – kilka słów ode mnie. Nie zamierzałam szczegółowo opisywać życia prywatnego, ni poetycko bajać o otaczającej mnie rzeczywistości. Miało być sarkastyczno-ironicznie o, pardon, pierdołach. Wiem, że w czasach, w których każdy zna się na wszystkim, w szczególności na kwestiach najważniejszych i najpoważniejszych, i lubi to podkreślać z namaszczeniem, pisanie o dostaniu w twarz „deszczośniegiem” czy posoleniu sobie kawy wrażenia nie robi. Cóż, kiedy próbowałam brać się za bary z zagadnieniami istotniejszymi, wychodził mi najczęściej przefilozofowany, „przepsychologizowany”, rozpoetyzowany do bólu bełkot. Ble!

Niestety, ostatnio nie wychodzi mi nawet „lanie wody” i „pieprzenie trzy po trzy”. Nie mam na to czasu, ani ochoty. Siadam przed ekranem komputera i słabo mi na samą myśl, że oprócz przepisu napisać mam coś jeszcze. Może to minie… A może i nie… Niech Was nie zdziwi jednak, jeśli w najbliższym czasie blog zamieni się w najzwyklejszy spis przepisów, okraszony mniej lub bardziej udanymi fotografiami.

I to by było na tyle spraw formalnych. Teraz sprawa najważniejsza – pyszna sałatka!

sałk3

sałk4

SKŁADNIKI NA 3 PORCJE:
Sałatka:

  • 200 g kuskusu
  • 150 g oryginalnego sera feta
  • 150 g czarnych porzeczek
  • skórka otarta z jednej cytryny
  • liście ulubionej sałaty (u mnie liście czerwonej dębolistnej i czerwonej karbowanej)
  • listki mięty
  • sól, pieprz

Miętowy winegret:

  • 5 łyżek oliwy extra vergine
  • 1/2 łyżki czerwonego octu winnego
  • 1 łyżka posiekanych listków mięty

Wykonanie:
Kuskus wsypać do miski, zalać wrzątkiem 1 cm ponad poziom kaszy,  przykryć, odstawić na kilka minut, aż kaszka wchłonie cały płyn i będzie miękka. Przemieszać widelcem, wystudzić.
Ser feta pokruszyć.

Winegret:
W miseczce połączyć oliwę, ocet i miętę. Odstawić na 3 minuty.

Sałatka:
Do wystudzonego kuskusu dodać skórkę cytrynową oraz 2,5 łyżki miętowego winegretu i dokładnie wymieszać widelcem. Doprawić pieprzem i solą (soli wystarczy niewiele, ser feta jest bardzo słony). Dodać umyte i osuszone porzeczki i delikatnie wymieszać.

Na talerzach układać liście sałaty (duże można poszarpać na mniejsze kawałki) i kuskus z porzeczkami. Posypać pokruszonym serem. Sałatkę skropić resztą miętowego winegretu. Dekorować listkami mięty.

SMACZNEGO!

 

 

Opublikowano Bezjajeczne, Dania bezmięsne, Kasza i ryż, Obiady i kolacje, Przystawki i przekąski, Sałatki i surówki, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , | 10 komentarzy

Pełnoziarnista galette z pomidorami i cebulą

gal1

Sierpień pogodą nie rozpieszcza. A to zaproponuje upał straszliwy i powietrze gęste, że można by je nożem kroić, a to poczęstuje obfitym deszczem, porywistym wiatrem i chłodem przenikliwym. Zdarza mu się zaznaczyć, że trwa jeszcze sezon urlopowy, ale ostatnio częściej przypomina nam o tym, że pani jesień tuż, tuż… Mam już za sobą wieczór pod kocem i poszukiwanie grubszych skarpet. Na wieszakach pojawia się coraz więcej swetrów. Gorąca herbata powoli zastępuje schłodzoną wodę i soki. Tylko sierpniowe pomidory wciąż tak pięknie pachną i smakują latem…

Od sierpniowych pomidorów jestem uzależniona i nie wyobrażam sobie dnia bez zjedzenia choćby jednego. Malinowy, śliwkowy, paprykowy, bawole serce, gargamel, kumato… Czerwony, pomarańczowy, żółty, czarny…  Każdy inny, każdy pyszny. Dzisiaj w pełnoziarnistej galette, czyli francuskiej tarcie rustykalnej.

gal2

gal3

SKŁADNIKI:
Ciasto:

  • 180 g mąki pszennej pełnoziarnistej (graham, typ 1850)
  • 125 g masła
  • 3-4 łyżki bardzo zimnej wody
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki mielonego pieprzu

Nadzienie:

  • 3-4 kolorowe pomidory (u mnie bawole serce, malinowy, kumato i żółty)  plus kilka kolorowych pomidorków koktajlowych
  • 2 duże cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 1 łyżka posiekanej świeżej bazylii
  • 3-4 gałązki tymianku

Dodatkowo:

  • oliwa z oliwek
  • gruboziarnista sól morska oraz świeżo zmielony pieprz
  • 1 żółtko roztrzepane z 1 łyżką mleka, do posmarowania ciasta
  • listki bazylii, do dekoracji

WYKONANIE:
Ciasto:
Mąkę pełnoziarnistą i sól przesiać do miski (otręby, które pozostaną na sicie, również wsypać do naczynia). Dodać pieprz i suszoną bazylię, wymieszać. Zimne masło zetrzeć na tarce o grubych oczkach, bezpośrednio do miski z mąką. Szybko rozetrzeć składniki między palcami tak, aby powstały drobne grudki. Dodać 3 łyżki bardzo zimnej wody i szybko zagnieść ciasto tak, aby tworzyło jedną całość. Nie wyrabiać dłużej, nie jest to potrzebne. (Jeżeli składniki nie będą chciały się zespolić, dodać jeszcze jedną łyżkę wody.)

Gotowe ciasto spłaszczyć dłonią, położyć na delikatnie oprószonym mąką arkuszu papieru do pieczenia, przykryć drugim arkuszem papieru i rozwałkować (po papierze) na okrągły placek o średnicy ok. 30-35 cm (niezbyt równe brzegi wręcz wskazane). Zdjąć wierzchni arkusz papieru, placek przykryć folią spożywczą i włożyć (wraz z papierem, na którym leży) do lodówki na około 50-60 minut*.

Nadzienie:
Pod koniec chłodzenia ciasta przygotować nadzienie.
Cebule obrać i pokroić w cienkie piórka.
Czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę.

Na patelni roztopić masło. Dodać miód, wymieszać. Kiedy składniki dokładnie się połączą, dodać cebulę. Smażyć na średnim ogniu, często mieszając, przez ok. 5-8 minut (cebula powinna być szklista i miękka). Dodać posiekany czosnek, wymieszać i smażyć jeszcze przez minutę. Zdjąć z ognia, dodać posiekaną bazylię, dokładnie wymieszać, odstawić.

Pomidory i pomidorki umyć, osuszyć. Pomidory pokroić w grube plastry, pomidorki na połówki lub w plasterki.

Galette:
Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki, zdjąć z niego folię spożywczą, przenieść wraz z papierem na blachę do pieczenia i zostawić na 3-4 minuty.
Po tym czasie na środek placka wyłożyć podsmażoną cebulę. Zostawić ok. 2 cm wolnego ciasta na brzegach (dookoła).
Na cebuli ułożyć plastry pomidorów i połówki lub plasterki pomidorków koktajlowych. Pomiędzy pomidory włożyć gałązki tymianku.
Brzegi ciasta zawinąć na nadzienie. Można to robić palcami, ale bardzo pomocna jest łopatka, za pomocą której łatwo jest podważyć ciasto od spodu i założyć na nadzienie.
Założone na nadzienie ciasto posmarować roztrzepanym z mlekiem żółtkiem, pomidory skropić oliwą z oliwek i oprószyć świeżo zmielonym pieprzem.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190°C i piec przez 45-55 minut, aż ciasto mocno się zrumieni, a pomidory wysuszą, zmarszczą i przypieką.

Gotową galette wyjąć z piekarnika, odłożyć na 5 minut.
Kroić na porcje, oprószać solą morską, dekorować listkami bazylii i podawać.

SMACZNEGO!

* Ciasto można też rozwałkowywać po schłodzeniu, tak jak w przypadku klasycznego kruchego, ale ostrzegam, że pełnoziarniste może sprawiać wtedy spore kłopoty – kruszyć się i rwać.

Opublikowano Bezjajeczne, Ciasta kruche i tarty wytrawne, Dania bezmięsne, Kuchnia świata, Obiady i kolacje, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 12 komentarzy

Cobbler porzeczkowy, czyli porzeczki zapiekane pod ciastem

 

cobb3

cobb4

Brytyjska pochwała prostoty: kleksy z delikatnego ciasta i owoców moc. Tylko tyle, a jaki pyszny efekt!

Polecam!

cobb2

cobb5

cobb6

SKŁADNIKI:
Ciasto:

  • 160 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 90 g masła
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią (lub 2 łyżki cukru pudru i ziarenka z połowy laski wanilii)
  • 160 ml śmietany 18%
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Owoce:

  • 700 g mieszanki porzeczek: czarnych, czerwonych i białych; umytych, osuszonych, oczyszczonych z ogonków
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • skórka otarta z jednej limonki

Dodatkowo:

  • 1-1,5 łyżki cukru trzcinowego, do posypania ciasta
  • masło, do posmarowania formy
  • lody waniliowe lub 150 ml śmietanki kremówki 30% lub 36%, ubitej z 1,5 łyżeczki cukru pudru; do podania

WYKONANIE:
Ciasto:
Mąkę i proszek do pieczenia przesiać do miski. Wymieszać z cukrem i solą. Dodać pokrojone w kostkę masło i wszystko rozetrzeć między palcami na kruszonkę. Dodać śmietanę i mieszać energicznie łyżką, aż składniki się połączą. Powinno powstać gęste ciasto. Odstawić.

Owoce:
Porzeczki przełożyć do miski. Wymieszać z pozostałymi składnikami.

Cobbler:
Naczynie żaroodporne (u mnie prostokątne, o wymiarach 26×15 cm) dokładnie wysmarować masłem.
Przełożyć do niego owoce. Wyrównać. Na owoce wykładać łyżką ciasto (łyżkę można zanurzać we wrzątku, aby ciasto zbytnio się do niej nie kleiło), tworząc kilka kleksów, w niedużych od siebie odległościach. Kleksy z ciasta lekko spłaszczyć łyżką i posypać cukrem trzcinowym.

Wstawić do nagrzanego do 200°C piekarnika. Piec przez 23-26 minut. Ciasto powinno się mocno zrumienić, a owoce pod ciastem bulgotać i „bąbelkować”.

Wyjąć z piekarnika. Podawać ciepłe, z gałką lodów waniliowych lub bitą śmietaną.

SMACZNEGO!

cobb1

Opublikowano Bezjajeczne, Ciasta i ciastka z owocami, Ciasta ucierane, Desery, Kuchnia świata | Otagowano , , , , , , , , , , | 8 komentarzy

Sałatka ziemniaczana z bobem, groszkiem, skwarkami z boczku i jogurtowym sosem pietruszkowym

sb1

Jako się rzekło przy okazji przepisu na makaron, sałatką pożegnałam tegoroczny bób. Był to idealny sposób na powiedzenie sobie: „Do widzenia!”. Szkoda, że na repetę trzeba poczekać do czerwca…

sb2

sb3

SKŁADNIKI NA 2-3 PORCJE:
Sałatka:

  • 8 małych ziemniaków (użyłam młodych)
  • 200 g bobu
  • 120 g zielonego groszku (użyłam świeżego; można użyć mrożonego)
  • 100 g wędzonego boczku
  • pęczek szczypiorku
  • sok z połowy limonki

Sos:

  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • sól, pieprz

WYKONANIE:
Ziemniaki bardzo dokładnie umyć i wyszorować pod bieżącą wodą. Młodych nie trzeba obierać, starsze owszem. Przełożyć do garnka i zalać do przykrycia zimną wodą. Garnek postawić na średnim ogniu. Kiedy woda zacznie wrzeć, posolić i gotować ziemniaki przez 8-12 minut (lub dłużej), do miękkości.
Odcedzić, przelać obficie zimną wodą i odłożyć do wystudzenia.

Boczek pozbawić skóry i chrząstek, pokroić w drobną kostkę. Przełożyć go na rozgrzaną suchą patelnię i smażyć do czasu, aż powstaną chrupiące, złote skwarki. Jeżeli boczek jest bardzo chudy i nie wytapia się z niego tłuszcz, dolać łyżkę oleju rzepakowego.
Skwarki zdjąć z patelni, przełożyć na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem.

Bób umyć i osuszyć.
W garnku zagotować lekko osoloną wodę. Jeżeli będziecie używać mrożonego groszku, wrzucić go do wrzątku, po minucie dołożyć bób i gotować przez 4-5 minut. Odcedzić, wrzucić na minutę do miski z zimną wodą i lodem lub obficie przelać bardzo zimną wodą, aby przerwać proces gotowania. Odcedzić. Bób obrać ze skórki. Odłożyć.

Sos:
Natkę pietruszki umyć, osuszyć, pozbawić twardych łodyżek i drobno posiekać.
Do jogurtu dodać przeciśnięty przez praskę czosnek i posiekaną natkę pietruszki, wymieszać. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem.

Sałatka:
Wystudzone ziemniaczki pokroić w grubą kostkę, przełożyć do miski. Dodać obrany bób, świeży lub blanszowany groszek, skwarki oraz posiekany drobno szczypiorek. Całość skropić sokiem z limonki, dodać sos, dokładnie wymieszać* i podawać.

SMACZNEGO!

* Na zdjęciach sałatka przed wymieszaniem z sosem.

 

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania mięsne, Mięso wieprzowe, Obiady i kolacje, Sałatki i surówki, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , , , | 4 komentarzy