Kluski ziemniaczane z zielonymi szparagami, pomidorkami koktajlowymi i pieczenią cielęcą

Chcesz mieć coś nowego i pysznego na obiad? Zrób porządki w lodówce. Nic tak bardzo nie zachęca do kombinowania w kuchni, jak lodówkowe znaleziska, proszące się o spożycie. Mnie ostatnio błagały o to zielone szparagi, resztki pieczeni cielęcej oraz niemieckie kluski ziemniaczane (Schupfnudeln). Po co się rozdrabniać? – pomyślałam i… wrzuciłam wszystko do jednego gara. Wyszło rewelacyjne, szybkie i treściwe danie, które bardzo gorąco Wam polecam.

SKŁADNIKI NA 4 PORCJE:

  • 500 g świeżych (niemrożonych) lub ugotowanych wcześniej klusek ziemniaczanych; u mnie Schupfnudeln, ale równie dobrze mogą to być nasze kopytka/paluszki czy włoskie gnocchi
  • 500 g zielonych szparagów
  • ok. 130 g  pieczeni cielęcej (lub innej wędliny)
  • 14-16 kolorowych pomidorków koktajlowych
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 1 łyżeczka świeżych listków oregano lub 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • szczypior z 3 cebulek dymek
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 łyżki klarowanego masła lub oleju
  • sól

Dodatkowo:

  • parmezan, do podania

WYKONANIE:
Plastry pieczeni pokroić w kostkę lub poszarpać.
Natkę, szczypior, pomidorki koktajlowe oraz chili umyć i osuszyć. Natkę i szczypior drobno posiekać. Pomidorki koktajlowe pokroić na połówki. Papryczkę chili pokroić w kosteczkę (wrażliwi usuwają pestki).
Szparagi umyć, osuszyć, odłamać zdrewniałe końcówki (szparagi mocno wygiąć, łamią się same w odpowiednim miejscu). Odciąć główki (odłożyć osobno), resztę pokroić na ok. 0,5 cm plasterki.

Na patelni rozgrzać 1 łyżkę klarowanego masła, wrzucić kluski ziemniaczane i obsmażyć je na złoty kolor.

W tym samym czasie na drugiej patelni rozgrzać resztę klarowanego masła, wrzucić pieczeń cielęcą i smażyć do lekkiego zrumienienia. Dodać pokrojone szparagi wraz z główkami oraz posiekaną papryczkę chili, wymieszać i smażyć przez minutę. Dodać pomidorki koktajlowe i smażyć jeszcze przez 2-2,5 minuty. Dodać podsmażone kluski ziemniaczane, natkę pietruszki, szczypior oraz oregano, wszystko dokładnie wymieszać i zdjąć z ognia. Posolić do smaku.

Podawać od razu, posypane parmezanem.

SMACZNEGO!

Opublikowano Dania mięsne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Makarony i kluski, Mięso wołowe i cielęcina, Obiady i kolacje, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 2 komentarze

Kremowy pudding z chałki z rabarbarem, wiśniami i serem ricotta

Piątek, piąteczek, piątunio! Wreszcie zaświeciło słońce! Wreszcie jest ciepło! Wreszcie można udać się na przechadzkę bez parasola i kaloszy, a po długim spacerze rozłożyć się w hamaku i w promieniach zachodzącego słońca oddać się słodkiej rozpuście. Co powiecie na pełen masła i śmietanki, rozpływający się w ustach, kremowy pudding z chałki z rabarbarem, wiśniami i ricottą? Ja mówię tej przepysznej bombce kalorycznej zdecydowane tak! Ostrzegam, na jednej porcji się nie kończy…

SKŁADNIKI NA OK. 10 PORCJI:

  • duża chałka (ok. 400 g), wczorajsza
  • 5 małych jaj
  • 350 ml mleka 3,2%
  • 350 ml śmietanki kremówki 30%
  • 50 ml wody
  • 130 g masła
  • ok. 350 g sera ricotta
  • 400 g rabarbaru
  • 200 g mrożonych wiśni
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego + 1 łyżka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • ziarenka z jednej laski wanilii
  • szczypta soli

Dodatkowo, opcjonalnie:

  • cukier puder, do oprószenia puddingu
  • śmietanka kremówka 30% ubita z jogurtem naturalnym i odrobiną cukru pudru, do podania
  • masło, do wysmarowania formy

WYKONANIE:
Chałkę pokroić na kromki o grubości ok. 1,5 cm. Każdą kromkę posmarować obficie serem ricotta (z jednej strony).

Rabarbar umyć, osuszyć, przyciąć i pokroić na ok. 2,5-3 cm kawałki (nie trzeba go obierać).

Na patelnię wlać 50 ml wody, dodać 1 łyżkę cukru trzcinowego, wymieszać, zagotować, wrzucić pokrojony rabarbar, wymieszać i gotować przez 1-1,5 minuty. Zdjąć z ognia. Rabarbar wyjąć z syropu (syrop przyda się później) i rozłożyć go na dużym talerzu.

Jaja wbić do dużej miski. Wsypać 1/3 szklanki cukru trzcinowego, dodać cynamon, ziarenka wanilii oraz syrop spod rabarbaru i wszystko dokładnie roztrzepać rózgą kuchenną.

W rondlu z grubym dnem połączyć śmietankę oraz mleko. Dodać pokrojone w kostkę masło oraz szczyptę soli, postawić na ogniu i zagotować. Zdjąć z palnika i wlewać cienkim strumieniem do roztrzepanych jajek, ciągle mieszając.

Wnętrze głębokiego naczynia żaroodpornego o wymiarach 30×20 cm (lub nieco większego) wysmarować masłem. Na dnie ułożyć połowę kromek chałki (ricottą do góry), najlepiej tych mniejszych. Na chałkę wyłożyć połowę rabarbaru i wiśni. Na owocach ułożyć drugą połowę kromek chałki (ricottą do góry). Na wierzch wyłożyć resztę rabarbaru i wiśni, część owoców powciskać pomiędzy kromki.

Powoli, najlepiej łyżką lub chochlą, wylewać na chałkę ciepłe mleko z jajkami. Płynu jest dużo, ale niech Was to nie przeraża, tak ma być. Kromki chałki na górze mają być bardzo dokładnie nasączone, a płyn ma sięgać około połowy głębokości formy. Po wlaniu całości mieszanki pudding należy delikatnie docisnąć dłonią od góry i odstawić na 15 minut.

Formę z nasiąkniętym mocno puddingiem przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika nagrzanego do 170°C na 50 minut. Jako że w trakcie zapiekania z formy może „uciekać” nieco soku z owoców czy masła, dobrze jest podłożyć pod nią dwa arkusze papieru do pieczenia, aby uniknąć zabrudzenia piekarnika i przypalania się tego, co z naczynia wypłynie.

Po 50 minutach usunąć folię aluminiową i piec pudding jeszcze przez 10-15 minut, do zrumienienia.

Wyjąć z piekarnika, odstawić na 5 minut, po czym dzielić na porcje i podawać je z ubitą z jogurtem i cukrem pudrem śmietanką lub oprószone cukrem pudrem.

Pudding można odgrzewać w piekarniku (pod przykryciem, najlepiej w kąpieli wodnej) lub w kuchence mikrofalowej.

SMACZNEGO!

Opublikowano Ciasta i ciastka z owocami, Ciasto drożdżowe słodkie, Desery, Kremy budyniowe, maślane i śmietanowe oraz budynie, puddingi i kisiele, Pieczywo, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , , , , | 12 komentarzy

Szynka cielęca pieczona w tymianku i czosnku niedźwiedzim podawana z pieczonymi ziemniakami

Kartofelki, mięsiwo i kapusta.
Albo mizeria.
Albo ćwikła.
Albo sałata.
Klasyka.
A wszystko poprzedzone talerzem po brzegi wypełnionym zupą.
Koniecznie.
A w niedzielę podane nie później niż o 13:00.
Nie później.
A…
A „ziemniaki możesz zostawić, ale mięso zjeeedz…”.

Ach, jak mi czasami do tego tęskno!

Od Mamy i jej obiadów dzieli mnie 400 km. To niemało, więc jak się zachce człowiekowi pieczystego z ćwikłą, to najczęściej radzić musi sobie sam. Zakupiłam cielęcinę, natarłam ją czosnkiem niedźwiedzim oraz tymiankiem, upiekłam i podałam z pieczonymi ziemniakami i buraczkami z dużą ilością chrzanu. Niczego nie miałam ochoty zostawiać. Pycha!

SKŁADNIKI NA 6 PORCJI:

Mięso:

  • 1 kg szynki cielęcej
  • sól

Marynata:

  • 5 łyżek oliwy lub oleju rzepakowego
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku
  • 2 łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego
  • 1 łyżeczka pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli

Ziemniaki:

  • 1 kg niedużych ziemniaków (najlepiej typu B), mogą być młode
  • 5-6 łyżek oleju rzepakowego lub oliwy
  • 3 łyżeczki suszonego rozmarynu
  • 1/4 łyżeczki pieprzu
  • sól morska gruboziarnista

Dodatkowo:

  • 1 łyżka klarowanego masła
  • buraczki ćwikłowe z chrzanem lub chrzan, do podania

WYKONANIE:

Marynowanie mięsa:
Mięso umyć w zimnej wodzie i dokładnie osuszyć. Jeżeli zachodzi taka potrzeba, usunąć nadmiar błon z wierzchu. Tłuszcz, o ile będzie, zostawić. Całą szynkę natrzeć obficie solą.

W szerokim, głębokim naczyniu połączyć wszystkie składniki marynaty, po czym bardzo dokładnie natrzeć nią mięso. Następnie obwiązać szynkę sznurkiem (jak to zrobić, możecie zobaczyć np. tutaj), włożyć ją do naczynia po marynacie, naczynie przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na co najmniej 3 godziny, a najlepiej na całą noc.
Zamarynowane mięso wyjąć z lodówki na co najmniej 30 minut przed wstawieniem go do piekarnika.

Pieczenie mięsa:
Ogrzane do temperatury pokojowej mięso obsmażyć z każdej strony (ma zszarzeć) na mocno rozgrzanym klarowanym maśle i przełożyć je do naczynia żaroodpornego.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 215°C na 15 minut, bez przykrycia, po czym obniżyć temperaturę do 140-145°C, naczynie przykryć pokrywką lub folią aluminiową (szczelnie) i piec mięso przez 2 godziny (po tym czasie jest dobrze wypieczone).
Co pół godziny można polewać szynkę sosem, który wytworzy się w trakcie jej pieczenia.

Podawanie mięsa:
Upieczoną szynkę wyjąć z piekarnika, przełożyć na deskę i pozostawić do „odpoczęcia” na 10 minut, po czym zdjąć sznurek i ostrym, długim nożem kroić ją w grube plastry.
Podawać np. z pieczonymi ziemniakami (przepis poniżej) i ćwikłą lub chrzanem.

Sos, który wytworzył się w trakcie pieczenia mięsa, zlać do sosjerki lub innego naczynia – można go podawać do obiadu od razu, można go też zagęścić i podawać do innych potraw. Przechowywać pod przykryciem w lodówce.

Resztki pieczeni schłodzić. Są idealne do kanapek lub jako dodatek do ciepłych potraw.

Jeżeli nie chcecie podawać szynki na ciepło, a tylko jako wędlinę, to po wyjęciu z piekarnika należy przełożyć ją na deskę, pozostawić do całkowitego wystudzenia, zdjąć sznurek, owinąć folią spożywczą, mocno schłodzić i ostrym, długim nożem kroić ją w cienkie plastry.

Pieczone ziemniaki:
Ziemniaki bardzo dokładnie umyć i wyszorować pod bieżącą wodą. Nie obierać, pokroić na ćwiartki, większe na ósemki.

W dużej misce połączyć olej lub oliwę, rozmaryn i pieprz. Wrzucić pokrojone ziemniaki i wymieszać. Ziemniaki muszą być dokładnie pokryte oliwą z ziołami.

Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Rozłożyć na niej ziemniaki, w jednej warstwie, skórką do dołu. Oprószyć gruboziarnistą solą morską.
Blachę z ziemniakami wstawić pod półkę z piekącą się cielęciną. Piec razem przez 80 minut (w 140-145°C). Po wyjęciu szynki z piekarnika ziemniaki można mocniej przypiec, podkręcając na kilka minut temperaturę do 200°C.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Boże Narodzenie, Dania mięsne, Mięso wołowe i cielęcina, Obiady i kolacje, Wielkanoc, Wytrawne, Wędliny i pasztety | Otagowano , , , , , , , , , | 8 komentarzy

Czekoladowe ciasto z jabłkami i orzechami „salcesonem” (co za krzywda!) zwane

Nie mam pojęcia, kto i kiedy jako pierwszy nazwał to pyszne ciasto „salcesonem”. Nie wiem, jak bardzo szalony, pijany czy spragniony mięska, skórek i wieprzowych uszu gotowanych w pęcherzu był, ale nigdy mu tej przewiny nie wybaczę. Dzięki niemu czekoladowy placek, smak mojego dzieciństwa, po wieki wieków będzie przypominał mi o istnieniu wyrobu wędliniarskiego, od którego odrzuca mnie do innej galaktyki. Dziękuję bardzo!

Stękam nad tą nazwą od ponad dwudziestu już lat. Obiecuję sobie, że nigdy więcej nie użyję jej w odniesieniu do ciasta z jabłkami, które tak często jadałam będąc brzdącem, po czym łapię się na tym, że jednak do tej nieszczęsnej głowizny w żołądkach wieprzowych wracam. Kopiując przepis z zeszytu mojej Mamy, najpierw okropną nazwę pominęłam i zapisałam recepturę jako „czekoladowe ciasto z jabłkami”, by po kilku dniach dodać nawias, a w nawiasie… „salceson”, a jakże!

Niechaj salcesonu kiedyś w sklepie braknie dla tego, kto wyrządził temu zacnemu wypiekowi taką krzywdę! Ciasto jest przepyszne! Bogate w jabłka i orzechy, wilgotne, nieprzesłodzone, długo zachowujące świeżość… Idealne do herbaty lub kawy. Róbcie i zajadajcie się. Niech Wam się uszy (byle nie wieprzowe) trzęsą!

SKŁADNIKI:

Ciasto:

  • 6 jaj (M)
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju słonecznikowego
  • 2 i 1/2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 500-600 g kwaśnych jabłek (waga przed obraniem)
  • 100 g posiekanych orzechów włoskich

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Ganache (polewa czekoladowa):

  • 100 ml śmietanki kremówki 30%
  • 1 łyżka masła
  • 50 g gorzkiej czekolady*
  • 50 g mlecznej czekolady*

WYKONANIE:

Ciasto:
Mąkę, proszek do pieczenia oraz kakao przesiać do miski, wymieszać, odstawić.
Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w centymetrową kostkę i połączyć z sokiem z cytryny.

Białka oddzielić o żółtek i ubić je ze szczyptą soli na sztywną pianę. Ciągle ubijając, dodawać po łyżce cukru. Kiedy piana zgęstnieje i stanie się lśniąca, dodawać po jednym żółtku, ciągle miksując. Miksować tylko do momentu połączenia się składników.

Do piany dodać połowę mąki z kakao i delikatnie wymieszać szpatułką. Dodać drugą połowę mąki z kakao i ponownie delikatnie wmieszać ją w pianę. Dodać jabłka, posiekane orzechy oraz olej, wymieszać szpatułką. Ciasto powinno być gęste.

Gotowe ciasto przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia (samo dno) tortownicy o średnicy 22 cm**, delikatnie wyrównać. Piec przez 60 minut (lub dłużej, do tzw. „suchego patyczka”) w temperaturze 150-160°C (z termoobiegiem), najlepiej nieco poniżej środkowej półki piekarnika.

Upieczone ciasto przestudzić w formie. Przestudzone wyjąć z tortownicy, odwrócić spodem do góry, usunąć papier, ponownie odwrócić i wystudzić całkowicie na kratce.

Ganache:
Śmietankę wlać do rondelka, dodać masło i zagotować. Zdjąć z ognia i natychmiast dodać połamaną na małe kawałki gorzką i mleczną czekoladę. Odstawić na minutę, po czym wymieszać szpatułką do połączenia i otrzymania lśniącej, gęstej polewy.

Wystudzone ciasto polać ciepłą polewą czekoladową. Odstawić do lekkiego jej stężenia.

SMACZNEGO!

* Można użyć 100 g czekolady mlecznej, jako że ciasto nie jest mocno słodkie.

** U mnie była to tortownica o średnicy 20 cm. Chciałam, aby ciasto było wyższe.

Opublikowano Ciasta i ciastka z owocami, Desery, Szarlotki i ciasta z jabłkami | Otagowano , , , , , , | 21 komentarzy

Botwinka z fasolą i kurczakiem

Pyszną zupą botwinkową, która ostatnimi czasy króluje na naszym stole, witam Was po dłuższej przerwie.

Dobry wieczór!

SKŁADNIKI NA 6-8 PORCJI:

  • 1,5 l bulionu warzywnego lub drobiowego
  • 2 filety z piersi kurczaka, ok. 400 g
  • 2 pęczki botwiny z maleńkimi buraczkami lub bez buraczków
  • puszka drobnej białej fasoli (400 g)
  • 2 szalotki
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 3 łyżki octu z białego wina
  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 40 g klarowanego masła
  • duży pęczek koperku
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • sól, pieprz

Dodatkowo:

  • ugotowane na twardo jajka,  do podania; opcjonalnie

WYKONANIE:
Botwinę umyć, osuszyć, drobno pokroić (buraczki kroić w kosteczkę).
Koperek umyć, osuszyć, pozbawić twardych łodyżek i drobno posiekać. Odrobinę odłożyć do dekoracji zupy.
Szalotki i czosnek obrać i pokroić w drobniutką kosteczkę.
Fasolę osączyć z zalewy.

Mięso umyć pod zimną bieżącą wodą, osuszyć, oczyścić z błon i pokroić w niedużą kostkę. Oprószyć solą.

W garnku o grubym dnie rozgrzać 20 g klarowanego masła, wrzucić pokrojone mięso i obsmażyć je na złoto z każdej strony. Wyjąć, odstawić.

W garnku rozgrzać kolejne 20 g klarowanego masła. Wrzucić pokrojone szalotki, a kiedy się zeszklą, dodać czosnek i smażyć jeszcze przez pół minuty. Wlać bulion, zagotować. Dodać pokrojone buraczki i łodyżki botwiny, a kiedy zupa zacznie ponownie wrzeć, wlać ocet z białego wina, dodać suszony tymianek i gotować na wolnym ogniu przez 8-10 minut (buraczki i łodyżki powinny być miękkie). Dodać fasolę, podsmażonego kurczaka oraz pokrojone liście botwiny i gotować jeszcze przez 3-5 minut.

Śmietanę zahartować kilkoma łyżkami gorącej zupy. Zupę dodawać stopniowo, po łyżce, ciągle mieszając. Dokładnie rozkłóconą śmietanę (nie może być grudek!) dodać do zupy, wymieszać. Dorzucić posiekany koperek, doprawić solą i pieprzem. Zdjąć z ognia.

Podawać z połówkami lub ćwiartkami ugotowanych na twardo jajek, opcjonalnie.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania mięsne, Mięso drobiowe, Obiady i kolacje, Wytrawne, Zupy i buliony | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 2 komentarze

Naleśniki z makiem w sosie z soku z czerwonych pomarańczy z dodatkiem Campari

Połowę wczorajszych naleśników z makiem zjadłam z powidłami śliwkowymi i bitą śmietaną, drugą połowę postanowiłam utopić w sosie z soku z krwistych pomarańczy (na podobieństwo francuskich crêpes Suzette). Żeby było ciekawiej, do sosu dodałam spory chlust Campari. Zniknęły w okamgnieniu.

Polecam!

SKŁADNIKI NA 6 PORCJI:

  • 12 naleśników z makiem 
  • 225 ml świeżo wyciśniętego soku z czerwonych pomarańczy
  • 2-3 łyżki Campari
  • 40 g cukru Muscovado
  • 60 g pokrojonego w kostkę masła, w temperaturze pokojowej

Dodatkowo:

  • cząstki czerwonych pomarańczy, do podania

WYKONANIE:
Naleśniki złożyć w „chusteczkę” (trójkąt).

Na dużą patelnię wlać sok z pomarańczy, dodać Muscovado, wymieszać, doprowadzić do wrzenia i gotować na wolnym ogniu, aż sos zredukuje się o 2/3. Powinien stać się lepki i oklejać zanurzoną w nim łyżkę.
Zredukowany sos zdjąć z ognia, dodać do niego pokrojone w kostkę masło i mieszać energicznie do czasu, aż masło się roztopi i dokładnie połączy z sosem. Wlać Campari, dokładnie wymieszać.

Patelnię z sosem ponownie postawić na wolnym ogniu. Do gotującego się sosu wkładać po cztery złożone naleśniki. Gotować przez ok. 1,5 minuty, przewrócić naleśniki na drugą stronę i gotować przez kolejne 1,5 minuty. Naleśniki muszą się dobrze zagrzać i nasiąknąć sosem pomarańczowym.

Podawać od razu z cząstkami czerwonych pomarańczy.

SMACZNEGO!

Opublikowano Desery, Naleśniki, racuchy, placki i bliny słodkie, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , | 17 komentarzy

Naleśniki z makiem

Czasu nie da się oszukać. Nie można go cofnąć, nie można go zatrzymać, nie przewiniemy życia do przodu, aby zerknąć, co nas czeka. Nie wrócimy do wczoraj. Nie wskoczymy do jutra. On nie poczeka, kiedy zaśpimy i nie rozciągnie się w nieskończoność tuż przed wyjazdem ukochanej osoby. Przesuwanie wskazówek w zegarku dwa razy w roku może i daje nam chwilowe poczucie władzy, ale czas to drań – co nam da zimą, zabierze wiosną. I odwrotnie.

Od kilku dni chodzę niedospana i całkowicie wybita z rytmu. Nie znoszę tych zimowo-wiosennych zabaw z czasem. Niech on zasuwa tak, jak chce. Niech mi nikt nie każe w sekundę robić z drugiej trzecią lub z trzeciej drugą, bo i tak o tym zapomnę, a następnie mocno się zdenerwuję, kiedy przy niedzielnych śniadaniowych naleśnikach z makiem, do których zasiadłam o jedenastej, doznam olśnienia, że właśnie wybiło południe…

SKŁADNIKI NA OK. 20 NIEDUŻYCH NALEŚNIKÓW:

  • 4 jaja
  • 500 ml mleka 3,2%
  • 50 ml wody
  • 25 g masła
  • 260 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 2 łyżki maku
  • łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią, opcjonalnie
  • szczypta soli

WYKONANIE:
Masło roztopić i przestudzić.
Mąkę przesiać, wymieszać z makiem, odstawić.

Jaja wbić do miski, dodać sól oraz (opcjonalnie) cukier z wanilią i roztrzepać dokładnie rózgą kuchenną lub zmiksować. Dodawać po łyżce mąki z makiem i ubijać, aż powstanie gładkie gęste ciasto. Kiedy ciasto zrobi się zbyt gęste do ubijania rózgą lub miksowania, dolać 100 ml mleka, dokładnie wymieszać i kontynuować dodawanie mąki z makiem i ubijanie. Kiedy całość mąki zostanie dodana do ciasta, dolać do niego 100 ml mleka i dokładnie wymieszać. Wlać resztę mleka oraz wodę, wymieszać. Dodać roztopione masło i dokładnie połączyć je z ciastem naleśnikowym. Gotowe ciasto można wstawić na 2 godziny do lodówki (naleśniki będą delikatniejsze; przed smażeniem ciasto wymieszać), można też smażyć naleśniki od razu.

Rozgrzać niedużą patelnię z nieprzywierającą powłoką (można ją bardzo delikatnie posmarować masłem) i smażyć na niej cieniutkie naleśniki.

Usmażone naleśniki układać na talerzu jeden na drugim.

Podawać z ulubionymi dodatkami: twarożek, dżem, owoce, czekolada, bita śmietana; jeżeli nie dodacie do ciasta cukru waniliowego, możecie podawać je w wersji wytrawnej.

SMACZNEGO!

Opublikowano Desery, Naleśniki, racuchy, placki i bliny słodkie, Naleśniki, racuchy, placki i bliny wytrawne, Obiady i kolacje, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , | 8 komentarzy

Kruche cytrynowe ciasteczka z makiem

Zapach żonkili miesza się z aromatem świeżo upieczonych cytrynowych ciastek.
Herbata zdecydowanie już się zaparzyła. Łyczek. Jeszcze gorąca – taką lubię najbardziej. Spoglądam przez okno… Słońce jeszcze nie zaszło. Co prawda zza dachu pobliskiej szkoły wychyla się już tylko pomarańczowo-różowa poświata, ale wiem, że tam, niżej, ono jeszcze jest. Dzieci biegające między piaskownicą a zjeżdżalnią na pewno je widzą. Jutro pójdę popatrzeć, jak zachodzi za lasem.
Łyczek. Ciągle gorąca. To dobrze, będą nią cudownie nasiąkać. Mama nie mogła patrzeć, jak maczam kruche ciastka w herbacie. „Połowę zostawisz, bo będą Ci w niej pływać farfocle!” – mówiła. Lubię herbatę z farfoclami. Piję do dna…

SKŁADNIKI NA OK. 40 CIASTEK:

  • 200 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 40 g mąki krupczatki
  • 85 g cukru pudru
  • 30 g maku
  • 200 g bardzo zimnego masła
  • skórka otarta z jednej małej cytryny
  • sok z 1/2 małej cytryny
  • szczypta soli

WYKONANIE:
Mąkę tortową oraz cukier puder przesiać do miski lub na stolnicę. Dodać krupczatkę, mak oraz sól. Wymieszać. Zimne masło zetrzeć na tarce o dużych oczkach bezpośrednio do mąki z makiem. Dodać skórkę z cytryny i rozetrzeć wszystko między palcami na „mokry piasek” (drobniutką kruszonkę). Dodać sok z cytryny i szybko zagnieść ciasto tak, aby tworzyło jedną całość. Nie wyrabiać dłużej, nie jest to potrzebne. Ciasto podzielić na dwie części, każdą uformować w kulę, spłaszczyć, owinąć szczelnie folią spożywczą i włożyć do lodówki na 35 minut.

Po tym czasie połowę ciasta wyjąć na oprószoną mąką stolnicę (wałek również oprószyć mąką) i szybko rozwałkować je na placek o grubości 4-5 mm. Ulubionymi foremkami lub literatką wykrawać ciasteczka. Układać je na wyłożonej papierem do pieczenia blasze, zachowując około 1,5  cm odstępy. Od razu wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C. Piec przez około 8-12 minut, do lekkiego zrumienienia brzegów (trzeba być czujnym, zbyt mocno zrumienione będą niesmaczne).
Po wyjęciu z piekarnika pozostawić ciastka na blasze na 2-3 minuty, po czym ostrożnie przełożyć je na kratkę i całkowicie wystudzić.

Podobnie postąpić z drugą połową ciasta oraz resztkami, które zostaną po wykrojeniu ciasteczek – resztki należy zagnieść i schłodzić w lodówce w trakcie pieczenia kolejnych porcji ciastek.

Przechowywać w szczelnie zamykanym pojemniku.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezjajeczne, Ciastka kruche, Desery | Otagowano , , , , | 19 komentarzy

Dwukolorowy koktajl z bananów i czerwonych pomarańczy z dodatkiem kurkumy

Ależ mnie korci, jak mnie bardzo korci, aby wyrzucić już z szafy zimowy przyodziewek i upchnąć go na kilka miesięcy gdzieś w czeluściach pawlacza. Każdego dnia patrzę na te wszystkie kurtki, czapki i szaliki z coraz większą nienawiścią. Bo ja bym już chciała w trampkach pohasać, w lekkich płaszczykach pochodzić, nie musieć grzebać w torebce i kieszeniach w poszukiwaniu jak zwykle zagubionej gdzieś rękawiczki.

Na chceniu i korceniu póki co się jednak kończy. Dzisiejszy poranek skutecznie wybił mi z głowy chowanie czegokolwiek i wybieranie się do pracy w cienkiej kurteczce i bucikach o wątpliwej nieprzemakalności. Zostałam wysmagana zimnem wzdłuż, wszerz i na wskroś, a gęsią skórkę mam do teraz. Marcu, jakże mogłam zapomnieć, że to ty tutaj rządzisz? Za wszystkie błędy przepraszam i obiecuję natychmiastową poprawę, prosząc jednocześnie, choć z pewną taką nieśmiałością, abyś być może już w przyszłym tygodniu okazał nam litość i miłosierdzie.

Miast robienia porządków w szafie, robię witaminowe koktajle, coby mnie jakaś zaraza na przednówku po tym porannym smaganiu nie dopadła. Pomarańcze, kurkumo, strzeżcie mnie!

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE:
Część żółta:

  • 2 duże, bardzo dojrzałe banany
  • sok wyciśnięty z 3 małych pomarańczy
  • 3/4 łyżeczki kurkumy
  • szczypta czarnego pieprzu (koniecznie!; zwiększa przyswajalność kurkuminy)

Część czerwona:

  • 2 czerwone pomarańcze, wyfiletowane
  • 1 mały, dojrzały banan
  • 1/4 łyżeczki płynnego miodu, opcjonalnie

WYKONANIE:
Część żółta: 
Do misy blendera (lub miksera kielichowego) wlać sok z pomarańczy, dodać kurkumę, pieprz oraz podzielone na kawałki obrane banany. Zmiksować na gładki, dosyć gęsty koktajl. Rozlać do dwóch wysokich szklanek.

Część czerwona:
W czystej misie blendera (lub mikserze kielichowym) umieścić oczyszczone z białych skórek cząstki czerwonych pomarańczy, podzielonego na kawałki banana oraz (opcjonalnie) miód. Dokładnie zmiksować. Ostrożnie wylać lub wyłożyć łyżką na część żółtą.

Podawać od razu.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Desery, Koktajle mleczne, owocowe i warzywne, Soki i napoje, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , | 11 komentarzy

Pączki z ajerkoniakiem oblane gorzką czekoladą

pacz1

pacz2

Jego Wysokość Pączek.

Bajeczny.
Rewelacyjny.
Piekielnie pyszny.
Delikatny, mięciutki i puszysty.
Z wspaniałym, powtarzam, wspaniałym nadzieniem ajerkoniakowym i polewą z gorzkiej czekolady.
Mogłabym mu śpiewać pieśni pochwalne i wiersze podniosłe o nim pisać, ale oszczędzę tego i jemu, i Wam.
Pączek ów większej ilości komplementów mych chyba nie potrzebuje.
Jaki ów pączek jest, każdy widzi.

Bardzo, bardzo, bardzo polecam!

pacz3

pacz4

pa

SKŁADNIKI NA 20-25 PĄCZKÓW:
(Deser przeznaczony tylko dla osób powyżej 18 roku życia.)

  • 500 g mąki pszennej luksusowej (typ 550)
  • 30 g drożdży
  • 3 żółtka
  • 2 jaja
  • 220 ml ciepłego mleka 3,2 %
  • 30 ml śmietanki kremówki 30%
  • 60 g cukru
  • 120 g masła
  • 30 ml spirytusu lub czystej wódki
  • dwie szczypty soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mleko lekko podgrzane.)

Krem ajerkoniakowy:

  • 250 ml gęstego domowego ajerkoniaku lub Advocaatu 
  • 50 ml mleka 3,2%
  • 50 ml śmietanki kremówki 30%
  • 3 żółtka
  • 1 łyżka cukru
  • jedna laska wanilii
  • 25 g mąki pszennej tortowej (typ 450) lub luksusowej (typ 550)

Polewa czekoladowa:

  • 200 g gorzkiej czekolady (min. 70% kakao)
  • 1 łyżka masła, opcjonalnie

Dodatkowo:

  • 1 kg smalcu, do smażenia pączków*
  • płatki migdałowe, do dekoracji pączków, opcjonalnie

WYKONANIE:
Krem ajerkoniakowy:
Żółtka i cukier umieścić w misce. Ubijać mikserem (ustawionym na najwyższe obroty) do czasu, aż powstanie jasny, gęsty krem. Dodać przesianą mąkę oraz ziarenka z laski wanilii (pustą laskę zachować) i zmiksować. Wlać ajerkoniak lub Advocaat i zmiksować do połączenia.

Do rondla z grubym dnem wlać mleko i śmietankę, dodać pustą laskę wanilii, postawić na ogniu, zagotować. Natychmiast zdjąć z ognia, wyjąć wanilię i wlewać cienkim strumykiem do miksowanej na wolnych obrotach masy jajeczno-ajerkoniakowej.

Całość od razu przelać do rondla po mleku, postawić na średnim ogniu i gotować do czasu, aż krem zgęstnieje. W trakcie gotowania krem należy ciągle mieszać rózgą kuchenną.
Gotowy krem zdjąć z ognia i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Pączki:
Do miseczki wkruszyć drożdże, zalać je 125 ml ciepłego mleka, dodać łyżkę cukru i 2 łyżki mąki, lekko wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do podrośnięcia na około 20 minut.

Masło roztopić w rondelku. Przestudzić.

Mąkę przesiać do dużej miski, zrobić w niej wgłębienie i wlać do niego zaczyn. Dodać resztę mleka, śmietankę, resztę cukru, żółtka, jaja, sól oraz alkohol i zamieszać wszystko drewnianą łyżką. Kiedy składniki się połączą, zacząć wyrabiać ciasto (można użyć miksera ze specjalnym hakiem do ciasta drożdżowego), dodając po 2 łyżki masła. Każdą kolejną porcję masła dodawać dopiero wówczas, kiedy ciasto w całości wchłonie poprzednią.  Ciasto na początku będzie bardzo klejące, tak ma być, nie należy dosypywać mąki.
Wyrabiać do momentu, aż ciasto będzie gładkie, elastyczne, będzie odchodziło od miski i ręki. Powinno być „luźne” i delikatne.
Wyrobione ciasto przełożyć do oprószonej mąką lub wysmarowanej olejem dużej miski, przykryć ścierką i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5-2 godziny. Powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto wyjąć na oprószoną mąką stolnicę, krótko wyrobić, podzielić na dwie części, każdą rozciągnąć lub rozwałkować na placek o grubości 1 cm. Za pomocą szklanki lub kubka wycinać koła i układać je w sporych odstępach na oprószonych mąką deskach. Przykryć ścierką i pozostawić w ciepłym miejscu na 25-35 minut do wyrośnięcia. Pączki powinny być dobrze napuszone.

(Pączki można też formować ręcznie. Wyrośnięte ciasto wyjąć na oprószoną mąką stolnicę, krótko wyrobić, odrywać kawałki ciasta – po ok. 50-55 g na pączek – formować kulki i układać je w sporych odstępach na oprószonych mąką deskach. Przykryć ścierką i pozostawić w ciepłym miejscu na 25-35 minut do wyrośnięcia. Powinny być dobrze napuszone.)

Wyrośnięte pączki smażyć w głębokim tłuszczu, najlepiej smalcu, o temperaturze 175°C** (przydaje się termometr spożywczy lub frytkownica, która ma regulowaną temperaturę smażenia). Pączki należy smażyć partiami, po 4-5 sztuk, na ciemnozłoty kolor z obydwu stron (po ok. 2 minuty z każdej).

Usmażone pączki wyjmować z tłuszczu łyżką cedzakową i osączać na papierowym ręczniku.

Za pomocą szprycy lub rękawa cukierniczego z długą, ostrą końcówką nadziewać lekko ciepłe pączki wystudzonym kremem ajerkoniakowym.

Polewa z gorzkiej czekolady:
Czekoladę połamać na kawałki i wraz z masłem (masło można pominąć) włożyć do metalowej lub szklanej miski.
Miskę umieścić na garnku z niewielką ilością wrzącej wody – miska nie może dotykać lustra wody! – rzadko mieszając, podgrzewać w kąpieli wodnej do czasu, aż czekolada i masło całkowicie się rozpuszczą. Od razu zdjąć miskę z polewą znad garnka z wodą.

Wystudzone pączki zanurzać do połowy w gorącej rozpuszczonej czekoladzie. Można udekorować je płatkami migdałowymi. Ja je pominęłam, bo pączki i tak są już bardzo bogate.
Udekorowane pączki odłożyć do lekkiego stężenia polewy lub zajadać się nimi od razu. Kto by się przejmował czekoladą na nosie, brodzie czy czole.

SMACZNEGO!

Jeżeli nie używacie smalcu, najlepszy będzie olej rzepakowy lub kokosowy – 1 litr.

** Tłuszcz należy rozgrzewać powoli.
Jeżeli nie posiadacie ani termometru cukierniczego, ani frytkownicy z termostatem i smażycie pączki „na oko”, najlepiej robić to w szerokim i niewysokim garnku postawionym na średnim ogniu.
Tłuszcz powinien być dobrze rozgrzany, a liczba pączków smażonych na raz nie powinna przekraczać 5. Większa liczba pączków znacznie obniży temperaturę tłuszczu i ciasto mocno nim nasiąknie, nim proces smażenia się rozpocznie.
Pączków nie należy smażyć na bardzo mocnym ogniu. Przy zbyt wysokiej temperaturze tłuszczu ciasto nie będzie rosło równomiernie – środek pozostanie zbity, a skórka, która mocno pójdzie do góry, będzie od niego odstawać.

Opublikowano Ciasto drożdżowe słodkie, Desery, Desery z alkoholem, Ostatki, Pączki, oponki, faworki, Tłusty Czwartek | Otagowano , , , , , , , , | 12 komentarzy