Makaron trottole z pieczonym kalafiorem, suszonymi pomidorami i cydrem

Danie, które jest tak pyszne, że zazwyczaj nie udaje mu się doczekać przełożenia na talerze. Skręcam ogień i w tym momencie widelce lądują w patelni. Wisimy nad kuchenką lub blatem i wydajemy z siebie co chwilę pomruki zachwytu. Jemy, a dosadniej, żremy, jakbyśmy makaronu w życiu na oczy nie widzieli lub nigdy wcześniej go nie próbowali.

Róbcie i donoście, czy i Wy nie potrafiliście przy nim nad sobą zapanować.

Polecam!

SKŁADNIKI NA 3-4 PORCJE:

  • 300 g makaronu trottole
  • 1 mały kalafior
  • 1 szalotka
  • 100 g suszonych pomidorów
  • 25 g sera pecorino
  • 3 łyżki oliwy/oleju spod suszonych pomidorów lub oliwy extra vergine
  • 1 łyżka klarowanego masła
  • 1 łyżka masła
  • 1/3 szklanki cydru, najlepiej wytrawnego
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 gałązki tymianku
  • 1 łyżeczka białego pieprzu
  • sól

Dodatkowo:

  • 10-15 g sera pecorino, do podania
  • 1/2 limonki, do podania

WYKONANIE:
Szalotkę pokroić w drobną kostkę.
Suszone pomidory pokroić w cienkie paski.
Natkę pietruszki umyć, osuszyć i drobno posiekać. 1/4 odłożyć na później, do dekoracji dania.
Kalafior oczyścić, podzielić na drobne różyczki (u mnie wyszło ich 450 g), umyć i osuszyć. Dokładnie wymieszać z oliwą/olejem spod suszonych pomidorów lub oliwą extra vergine, białym pieprzem i trzema szczyptami soli.

Na dnie naczynia żaroodpornego położyć gałązki tymianku. Przykryć je doprawionym kalafiorem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200°C i piec przez 20-30 minut. Kalafior powinien się przyrumienić i zmięknąć. Wyjąć z piekarnika, usunąć gałązki tymianku.

Pod koniec pieczenia kalafiora zacząć przygotowywać makaron i resztę dodatków.

Makaron ugotować w dużej ilości osolonej wody. Powinien być al dente. Odcedzić, zachowując 2 łyżki wody z gotowania.

Na dużej patelni rozgrzać zwykłe i klarowane masło. Dodać szalotkę i smażyć ją do czasu, aż się zezłoci (należy uważać, aby się nie przypaliła). Wlać cydr, dodać suszone pomidory, wymieszać i gotować do czasu, aż płyn odparuje. Dołożyć odcedzony makaron i upieczony kalafior, wymieszać i trzymać no ogniu przez minutę. Dodać natkę i świeżo starty ser pecorino. Wymieszać. W razie potrzeby doprawić solą. Zdjąć z ognia.

Wyłożyć na talerze. Posypać świeżo startym serem pecorino oraz posiekaną natką pietruszki. Skropić odrobiną soku z limonki.
Podawać od razu.

SMACZNEGO!

Reklamy
Opublikowano Bezmleczne, Dania bezmięsne, Makarony i kluski, Obiady i kolacje | Otagowano , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Maślane drożdżówki z czarnymi porzeczkami, jeżynami i kruszonką

Obudziłam się dzisiaj z zakwasami mięśni prawego przedramienia.
Nie tańczyłam z hantlami.
Nie przeciągałam z nikim liny.
Nie siłowałam się na rękę.
Drożdżowe robiłam, o!

I prócz zakwasów mam też dwa ciasta i trzy rodzaje bułeczek. W tym mięciutkie i puchate maślane drożdżówki z czarnymi porzeczkami i jeżynami. Powiadam Wam, są tak pyszne, że warto dla nich i oba przedramiona zakwasić, a później, z brzusiem pełnym drożdżowego dobra, zabrać się za aktywność, dzięki której moglibyśmy się pochwalić znajomym w robocie, że udało nam się rozchodzić mięśnie rąk. Gdyby ktoś odkrył, co w tym celu robić należy, proszę o kontakt. Też bym chciała umieć „rozchadzać” nogami ręce!

SKŁADNIKI NA OK. 12-15 DROŻDŻÓWEK:
Ciasto:

  • 550 g mąki pszennej bułkowej (typ 650)
  • 25 g świeżych drożdży (lub 13 g drożdży suchych)
  • 270 ml mleka 3,2%
  • 1 jajo
  • 2 żółtka*
  • 80 g cukru trzcinowego
  • 120 g masła
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Nadzienie:

  • 250 g czarnych porzeczek  (umytych, osuszonych, pozbawionych twardych ogonków)
  • 250 g drobnych jeżyn (umytych, osuszonych)
  • 6-7 łyżeczek mielonych migdałów lub bułki tartej (można pominąć)

Kruszonka:

  • 80 g mąki pszennej bułkowej (typ 650)
  • 50 g mąki krupczatki
  • 100 g zimnego masła
  • 45 g cukru trzcinowego
  • skórka otarta z 1/2 cytryny

Dodatkowo:

  • 1 żółtko* roztrzepane z 1 łyżką mleka, do posmarowania drożdżówek

WYKONANIE:
Ciasto:
Mąkę przesiać do miski. Dodać sól,  dokładnie wymieszać. Odstawić.
Do miseczki wkruszyć drożdże, zalać je połową mleka, dodać łyżkę cukru trzcinowego, lekko wymieszać i odstawić do podrośnięcia na około 20 minut (jeżeli używacie drożdży suchych, należy dodać je bezpośrednio do mąki).

Masło roztopić w rondelku i przestudzić.

Drugą połowę mleka roztrzepać z jajem, żółtkami i resztą cukru trzcinowego.

W mące zrobić wgłębienie, wlać do niego zaczyn, dodać wymieszane z jajami i cukrem mleko i wyrabiać ciasto ręką lub za pomocą miksera ze specjalnym hakiem do ciasta drożdżowego (na początku będzie klejące, tak ma być, nie należy dosypywać mąki), dodając stopniowo po 2 łyżki roztopionego masła. Każdą kolejną porcję masła dodawać dopiero wówczas, kiedy ciasto w całości wchłonie poprzednią.
Ciasto wyrabiać do momentu, aż będzie gładkie, elastyczne, łatwo będzie odchodziło od miski i ręki.

Wyrobione ciasto uformować w kulę, włożyć do oprószonej mąką lub wysmarowanej masłem dużej miski, przykryć lnianą ścierką lub folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na 1,5-2 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią i wyjąć na oprószoną mąką stolnicę. Krótko wyrobić i (delikatnie podsypując mąką) rozwałkować na grubość ok. 1 cm.
Za pomocą szerokiej szklanki lub kubka (użyłam kubka o średnicy 10 cm) wycinać koła i układać je w sporych odstępach na wyłożonych papierem do pieczenia blachach. Resztki ciasta należy połączyć, rozwałkować i wyciąć kolejne drożdżówki.
Drożdżówki przykryć ścierką i pozostawić na 30 minut do wyrośnięcia.

Po tym czasie – za pomocą dna szklanki – zrobić w każdej drożdżówce dołek (przycisnąć szklankę mocno, niemal do samej blachy, ciasto ma być w tym miejscu cienkie). Do dołków wsypać po 1/2 łyżeczki mielonych migdałów lub bułki tartej (można pominąć) i nałożyć do nich, lekko dociskając, porcje porzeczek i jeżyn.

Przygotować kruszonkę.
Do miski przesiać mąkę pszenną, dodać mąkę krupczatkę, cukier oraz skórkę z cytryny. Wymieszać. Zimne masło zetrzeć na tarce o grubych oczkach bezpośrednio do miski z mąką.Wszystko szybko rozetrzeć między palcami na kruszonkę.

Za pomocą pędzelka każdą drożdżówkę (ciasto wokół nadzienia) posmarować roztrzepanym z mlekiem żółtkiem. Posypać obficie kruszonką.

Tak przygotowane drożdżówki piec przez ok. 12-18 minut, do mocnego zezłocenia ciasta, w piekarniku nagrzanym do 190°C.

Studzić na kratce.

SMACZNEGO!

* Białka można wykorzystać do zrobienia tarty z kiwi, miętą i bezą lub Pavlovej z truskawkami.

Opublikowano Bułki i bułeczki słodkie, Ciasta i ciastka z owocami, Ciasto drożdżowe słodkie, Desery, Pieczywo, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Makaron abissine rigate z bobem i miętą

Kiedy żar leje się z nieba, jemy prosto: pomidory i makarony na sto sposobów, sałatki, surówki, kanapki, owoce sezonowe…
Powiem Wam w tajemnicy, że ja na tomatach i kluchach potrafiłabym i kilka lat przeżyć. Dzisiaj było spaghetti z sosem z pieczonych pomidorów, wczoraj penne z pomidorami i kalafiorem, a przedwczoraj, po raz kolejny tego lata, przepyszny makaron z bobem i miętą. W prostocie siła!

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE:

  • 200 g makaronu abissine rigate (drobne muszelki)
  • 200 g bobu
  • 1/2 szklanki listków mięty
  • 1 i 1/2 łyżki klarowanego masła
  • sok z połowy limonki
  • sól, pieprz

Dodatkowo, opcjonalnie:

  • kawałek sera pecorino, do podania
  • listki mięty, do przybrania

WYKONANIE:
Bób umyć i osuszyć.
W garnku zagotować lekko osoloną wodę. Wrzucić bób i gotować go przez 3-4 minuty. Odcedzić i wrzucić na minutę do miski z zimną wodą i lodem lub obficie przelać bardzo zimną wodą, aby przerwać proces gotowania. Ponownie odcedzić, obrać ze skórki i odłożyć.
Miętę umyć, osuszyć i posiekać.

Makaron ugotować w dużej ilości osolonej wody. Powinien być al dente. Odcedzić, zachowując 2 łyżki wody z gotowania.

Na patelni rozgrzać klarowane masło. Wrzucić połowę mięty, wymieszać i smażyć  przez pół minuty. Dodać odcedzony makaron, sok z limonki, ugotowany bób, drugą połowę mięty i 2 łyżki wody spod makaronu, wymieszać i trzymać na ogniu jeszcze przez 1,5-2 minuty.
Doprawić do smaku świeżo zmielonym pieprzem i (w razie potrzeby) solą.

Wyłożyć na talerze. Posypać świeżo startym serem pecorino, dekorować listkami mięty.
Podawać od razu.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania bezmięsne, Makarony i kluski, Obiady i kolacje, Wytrawne | Otagowano , , , , , | 2 Komentarze

Ciastka francuskie z truskawkami i borówkami

Chwilę mnie nie było. Dłuższą nawet. Dużo pracy, dużo nowych wyzwań, kilka podróży, krótki urlop, wielu lekarzy, mnóstwo leków i jeszcze więcej skutków ubocznych. Życie. Blog musiał leżeć odłogiem i czekać na lepsze czasy. I wiecie co? Myślę, że się doczekał.

Na dobry początek deser, który zrobicie w try miga.

SKŁADNIKI NA 6 CIASTEK:

  • 375 g ciasta francuskiego na maśle (arkusz), w temperaturze pokojowej (można użyć mrożonego, ale należy je wcześniej rozmrozić, najlepiej przez całą noc w lodówce)
  • 350 g truskawek
  • 250 g borówek amerykańskich
  • 4 łyżki płatków migdałowych
  • 2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią

Dodatkowo:

  • 1 małe jajo roztrzepane z 1 łyżką mleka, do posmarowania ciasta
  • miód, do podania; opcjonalnie
  • gęsta, kwaśna śmietana do podania; opcjonalnie

WYKONANIE:
Truskawki umyć, osuszyć, odszypułkować i pokroić w plasterki.
Borówki umyć i osuszyć.

Arkusz ciasta francuskiego wyłożyć na oprószoną mąką stolnicę lub pergamin. Podzielić go na 6 równych kwadratów.
Każdy kwadrat ponacinać w ten sam sposób: wzdłuż każdego boku, ok. 1 cm od brzegu ciasta, zrobić nożem długie nacięcia, tworząc ramkę, w której układane będą owoce. Nie należy przecinać ciasta, tylko naciąć je z wierzchu. Dzięki temu brzegi ciasta wokół owoców podniosą się w trakcie pieczenia.

Środek każdego kwadratu ponakłuwać widelcem.

Blachę do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia i położyć na niej kwadraty ciasta, w odstępach. W ramkach wyznaczonych przez nacięcia układać na każdym ciastku owoce: plastry truskawek (na zakładkę) oraz borówki. Owoce oprószyć cukrem z wanilią.
Brzegi ciasta dookoła owoców posmarować roztrzepanym z mlekiem jajkiem.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 210°C i piec do zrumienienia, przez ok. 12-15 minut.
Po wyjęciu z piekarnika przełożyć na kratkę i przestudzić.

Podawać ciepłe, np. z kleksem kwaśnej śmietany i miodem.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezmleczne, Ciasta i ciastka z owocami, Ciasto francuskie i półfrancuskie słodkie, Desery | Otagowano , , , , | 8 Komentarzy

Biała kiełbasa pieczona w piwie

To zdecydowanie najdłużej dodawany przeze mnie przepis w nie tak obszernej co prawda, ale też i wcale niekrótkiej historii bloga. Miał pojawić się jeszcze przed Wielkanocą. Usiadłam przed komputerem, zdążyłam spisać składniki i nagle ekran zrobił się niebieski. Doskonale wiecie, co to znaczy. Laptop wydał ostatnie tchnienie na moich kolanach…

Żałoba trwała krótko. Nowy sprzęt pojawił się na mym biurku tuż po świętach. Zasiadłam przed nim, mając w planie dokończenie przepisu na pieczoną w piwie białą kiełbasę, ale po pięciu minutach zmieniłam zdanie i na blogu zamiast mięsiwa wylądowała grejpfrutowa babka, a po niej gnocchi zapiekane w pomidorach z jarmużem.

Kolejne, pi razy drzwi, dziesięć podejść i kolejnych, pi razy okno, dziesięć klap. Litery nie układały mi się w słowa, a na siłę pisać nie lubię i nigdy tego nie robię. W międzyczasie… brakowało mi czasu. Odwiedziny mojego Taty, odwiedziny rodziny Męża, wyjazd służbowy, tłumaczenia do zrobienia na wczoraj i potworne zapalenie zatok na koniec. Ot, życie.

Wróciłam dziś z pracy z mocnym postanowieniem, że kiełbasa na blogu wreszcie się pojawi. Musi, bo ona, moi mili, nie zasłużyła sobie na takie zbywanie i tratowanie po łebkach. Wręcz przeciwnie – jest tak pyszna i nad poziomy wylata, że powinnam za tę zwłokę srodze odpokutować. Może jakieś klęczenie na grochu czy pęczaku…

Ja, człek średnio „kiełbasiany”, choć jadu we mnie ocean, powiadam Wam, że kiełbacha to nad kiełbachami i zasmakuje nawet „kiełbasianym” w stopniu znikomym.
Pieczcie! Kosztujcie! Warto!

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

  • 6 sztuk surowej białej kiełbasy
  • 4 duże cebule
  • 125 ml jasnego piwa
  • 3,5 łyżki musztardy francuskiej (z całymi ziarnami gorczycy)
  • 1,5 łyżki klarowanego masła lub oleju rzepakowego
  • 2 łyżeczki suszonego majeranku
  • 1 łyżeczka płynnego miodu
  • 1 łyżeczka czarnego pieprzu
  • sól

WYKONANIE:
Cebule obrać i pokroić w piórka.

Na patelni rozgrzać klarowane masło lub olej. Wrzucić pokrojoną cebulę i smażyć do czasu, aż się zeszkli, mieszając od czasu do czasu.  Lekko posolić, wymieszać, zdjąć z ognia.

W miseczce lub kubku wymieszać piwo, 1.5 łyżki musztardy, pieprz i majeranek.

Na dno naczynia żaroodpornego wyłożyć połowę podsmażonej cebuli. Na niej ułożyć białą kiełbasę, jedna obok drugiej. Pomiędzy kiełbasy włożyć resztę cebuli. Polać przygotowaną piwną mieszanką.

Miód wymieszać z 2 łyżkami musztardy i posmarować kiełbasę z wierzchu.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec przez 45-50 minut. Kiełbasa powinna się zrumienić.

Upieczoną kiełbasę  podawać razem z cebulą, z którą była przygotowywana, ulubionym pieczywem oraz chrzanem lub musztardą. Do tego kufel zimnego piwa…

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania mięsne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Mięso wieprzowe, Obiady i kolacje, Wielkanoc, Wytrawne, Wędliny i pasztety | Otagowano , , , , , , | 4 Komentarze

Bez ładu i składu (4)

Zielonym do góry!

Opublikowano Trele-morele | Otagowano , | 7 Komentarzy

Gnocchi zapiekane w pomidorach z jarmużem, czosnkiem i natką pietruszki

Przyszła. Rozjaśniła przestrzeń, ociepliła atmosferę. Narobiła apetytu na lody, lżejsze obiady i spacery po lesie. Jednym zrobiła porządki na tarasie, drugim w szafie, trzecim tylko w lodówce. Jak sobie teraz na chwilę gdzieś pójdzie, to naród „krew jaśnista” zaleje. Niech więc trwa w najlepsze, a ludzie niech się cieszą. Miło bowiem widzieć, że Polacy nie zapomnieli jeszcze, po co mają nogi, porzucają swoje cztery kółka i cztery ściany i godzinami obcują z przyrodą.

Dla tych, którzy z uroków wiosny korzystać lubią, a po powrocie do domu zjedliby lodówkę wraz z kablem, mam dzisiaj pyszną, prostą i sycącą propozycję – gnocchi zapiekane w pomidorach, z jarmużem, czosnkiem i natką pietruszki. Obiecuję, że nie napocicie się podczas przygotowywania obiadu, a zajadać będziecie z trzęsącymi się uszami. Pycha!

SKŁADNIKI NA 6-8 PORCJI:

  • 1 kg świeżych gnocchi; najlepsze będą oczywiście domowe, ale w sklepach też znajdziecie bardzo dobre kluski
  • 800 g krojonych pomidorów z puszki lub kartonika
  • 200 g jarmużu
  • 250 g mozzarelli
  • 7 dużych ząbków czosnku
  • 1 duża cebula
  • 2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 3 łyżki oliwy
  • duży pęczek natki pietruszki
  • sól i świeżo zmielony pieprz

Dodatkowo:

  • oliwa do wysmarowania formy

WYKONANIE:
Jarmuż umyć i dokładnie osuszyć. Usunąć grube łodygi i twarde nerwy z liści. Liście porwać lub pokroić na małe kawałki.
Cebulę obrać i pokroić w kosteczkę.
Czosnek obrać i przecisnąć przez praskę.
Natkę umyć, osuszyć, usunąć twarde łodyżki, posiekać. 2 łyżki odłożyć do dekoracji dania.
Mozzarellę osączyć i porwać na kawałki lub pokroić w plasterki.

W głębokiej patelni lub w dużym rondlu o grubym dnie rozgrzać 3 łyżki oliwy. Wrzucić posiekaną cebulę i smażyć do jej zeszklenia, od czasu do czasu mieszając. Dodać czosnek, wymieszać, smażyć przez pół minuty. Dodać porwane liście jarmużu, wymieszać dokładnie i smażyć przez 3 minuty, ciągle mieszając. Dodać krojone pomidory oraz koncentrat pomidorowy, wymieszać i gotować przez 5 minut. Jarmuż powinien być miękki. Dołożyć posiekaną natkę, doprawić solą i pieprzem i gotować jeszcze przez minutę. Zdjąć z palnika.

W czasie przyrządzania sosu przygotować gnocchi.
W dużym szerokim garnku zagotować lekko osoloną wodę. Kluski wkładać porcjami do wrzątku (2 tury), delikatnie zamieszać drewnianą łyżką, gotować 1 minutę od czasu, kiedy wypłyną na powierzchnię wody.
Ugotowane gnocchi przenieść łyżką cedzakową na durszlak, przelać je obficie letnią wodą, odsączyć.

Duże naczynie żaroodporne wysmarować odrobiną oliwy.
Do naczynia przełożyć połowę gnocchi. Rozłożyć równomiernie. Przykryć je połową pomidorów z jarmużem. Na wierzchu ułożyć połowę mozzarelli. Na ser wyłożyć pozostałe kluski. Polać je resztą pomidorów. Przykryć drugą połową mozzarelli.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C. Piec przez ok. 15 minut, do czasu aż ser się roztopi i przyrumieni.

Podawać od razu, przybrane posiekaną natką pietruszki.

SMACZNEGO!

Opublikowano Dania bezmięsne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Makarony i kluski, Obiady i kolacje, Wytrawne, Zapiekanki | Otagowano , , , , , , , , , | 7 Komentarzy

Babka grejpfrutowa

Niedziela. Godzina 22.

– Jest jeszcze babka?

– Nie ma.

– Pieczemy drugą?

– A zostały nam grejpfruty?

– Są dwa.

– To pieczemy!

I tak oto z jednej babki zrobiły się dwie. I obie zniknęły w okamgnieniu.

Nieprzesłodzone, mięciutkie, delikatne i wilgotne maślane ciasto o orzeźwiającym grejpfrutowym smaku było świątecznym strzałem w dziesiątkę!

Polecam!

SKŁADNIKI:

  • 200 g mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 150 g masła
  • 3 jaja (L)
  • 1/2 szklanki drobnego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki świeżo wyciśniętego soku z czerwonego grejpfruta
  • skórka otarta z jednego dużego czerwonego grejpfruta (uprzednio sparzonego i dokładnie wyszorowanego pod bieżąca wodą)
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Lukier:

  • 3/4 szklanki cukru pudru dokładnie rozetrzeć w 3-4 łyżkach soku z grejpfruta (gęstość lukru można regulować poprzez dodanie większej ilości cukru lub soku)

Dodatkowo:

  • masło do wysmarowania formy
  • bułka tarta do oprószenia formy

WYKONANIE:
Mąkę, sól, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną przesiać do miski, wymieszać i odstawić.

Miękkie masło utrzeć/zmiksować na jasną, puszystą masę. Ciągle ucierając/miksując, dodawać po łyżce cukru. Kiedy cukier i masło dokładnie się połączą, dodawać do masy po jednym jajku. Każde kolejne jajko dodawać dopiero wtedy, kiedy składniki po dodaniu poprzedniego bardzo dokładnie się połączą. Dodać skórkę z grejpfruta i utrzeć/zmiksować do połączenia.

Do tak przygotowanej masy dodawać na zmianę mąkę z proszkiem i sodą oraz sok z grejpfruta (w 3-4 turach), miksując na bardzo wolnych obrotach lub mieszając szpatułką po każdym dodaniu tylko do połączenia się składników.

Formę na babkę o pojemności ok. 1,5-1,75 l, najlepiej z kominem, bardzo obficie wysmarować masłem i dokładnie oprószyć bułką tartą. Nadmiar bułki strzepać.

Ciasto przełożyć do formy, delikatnie wyrównać. Powinno sięgać ok. 3/4 wysokości formy, nie wyżej.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 165°C i piec przez 40-50 minut, do tzw. „suchego patyczka”.

Upieczoną babkę przestudzić w formie przez 10-15 minut, po czym ostrożnie przełożyć ją na talerz, paterę lub kratkę i całkowicie wystudzić.

Wystudzoną babkę dekorować lukrem grejpfrutowym.

SMACZNEGO!

 

Opublikowano Babki, babeczki i muffiny, Ciasta ucierane, Desery, Wielkanoc | Otagowano , , , | 5 Komentarzy

Czerwone curry z dorszem i natką pietruszki

Z cyklu: „Historie z życia wzięte”.

„Dykteryjka o krówkach, przez które wszystko się stało”

Chcesz umówić się na rehabilitację kręgosłupa. Masz nadzieję, że znajdą ci jakiś wolny termin, zanim skończysz 50 lat. Dzwonisz.

– Jesteś dzwoniącym numer 58. Trwa oczekiwanie na rozmowę z konsultantem. Dziękujemy za cierpliwość.

I „Dla Elizy” Beethovena…

Mija pięć minut, dziesięć minut, piętnaście minut… Eliza już ci zbrzydła, pomalowałaś zęby wszystkim uśmiechniętym gębom w programie telewizyjnym, podpisałaś się ze sto razy i zaczynasz się zastanawiać, czy aby nie zmienić parafki na zgrabniejszą…
Ile osób mogło już skończyć? Pewnie nie więcej niż 10.
Zabierasz się za przeglądanie internetów. Fejsbuki, instagramy… Nic ciekawego.

Nigdy więcej „Dla Elizy”!

Podsiorbujesz zimną kawę. Robisz się głodna. To jest dobry moment, żeby podjeść trochę tych krówek-mordoklejek, co to wodzą cię od wczoraj na pokuszenie. Ładujesz do paszczy kilka sztuk, a co sobie będziesz żałować. Pycha! Żujesz. Bawi cię to, że skleiło ci szczęki na amen. Nie zauważasz nawet, że Beethoven ucichł.

– Rehabilitacja. Słucham.

Eee, no nie! No po prostu, kurwa, no nie! Boże, czy ty to widzisz?
Słowa nie wypowiem przecież teraz! Ale że już? Jak?

– Rehabilitacja, słucham. Halo?

Brzdęk. Po rozmowie.

Dziesięć minut później…

– Jesteś dzwoniącym numer 60. Trwa oczekiwanie na rozmowę z konsultantem. Dziękujemy za cierpliwość…

I Eliza…

Bo to złe krówki były, proszę ja Was, ot co!

Koniec!

Powiem Wam, że przez te cholerne krówki to mi się większość styków nerwowych przegrzała, a z życiorysu wypadło jakieś 3 godziny. Na szczęście kręgosłup spróbują mi naprawić przed pięćdziesiątką…

Miało być dzisiaj coś słodkiego, ale póki co na słodycze patrzeć nie mogę. Rozumiecie. Dlatego będzie curry. Tym razem czerwone, lekko zagęszczone, z dorszem i natką pietruszki. Pycha, powiadam Wam!

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

  • 500 g polędwiczek lub filetów z dorsza, bez skóry
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 100 ml zimnej wody
  • 1 łyżka mąki pszennej lub skrobi kukurydzianej
  • 3 małe ząbki czosnku
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 2,5 łyżki czerwonej pasty curry
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • sok z połowy limonki
  • duży pęczek natki pietruszki

Dodatkowo:

  • ugotowany brązowy ryż, do podania

WYKONANIE:
Rybę umyć pod zimną bieżącą wodą, dokładnie osuszyć i pokroić na mniejsze kawałki (mniej więcej 4×3 cm).

Czosnek obrać i pokroić w drobniutką kosteczkę.
Papryczkę chili umyć i drobno posiekać (jeżeli wolicie mniej pikantne dania, usuńcie pesteczki).
Natkę pietruszki umyć, osuszyć, usunąć twarde łodyżki, listki posiekać. Odjąć 2 łyżki i odłożyć na później, do dekoracji dania.
Mąkę lub skrobię dokładnie rozmieszać w zimnej wodzie (nie może być grudek). Bezpośrednio przed wlaniem mieszanki do sosu należy ją ponownie dokładnie zamieszać.

W szerokim garnku o grubym dnie lub na dużej i głębokiej patelni rozgrzać klarowane masło. Wrzucić czosnek i papryczkę chili, smażyć przez pół minuty. Dodać czerwoną pastę curry, dokładnie wymieszać i smażyć przez 2 minuty.
Wlać mleczko kokosowe, dokładnie połączyć i doprowadzić do wrzenia. Dołożyć kawałki ryby, delikatnie wymieszać i gotować przez 3 minuty. Dodać natkę pietruszki, wlać sos rybny, sok z limonki oraz wodę z mąką i od razu dokładnie wymieszać, uważając, aby kawałki ryby się nie rozpadły. Gotować przez 3 minuty. Sos powinien lekko zgęstnieć.

Podawać z gorącym brązowym ryżem, od razu po zdjęciu z ognia. Dekorować odłożoną wcześniej natką pietruszki.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania rybne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Kasza i ryż, Obiady i kolacje, Ryby i owoce morza, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , | 4 Komentarze

Kremowa zupa z pieczonych buraków z mleczkiem kokosowym, kuminem i imbirem

Buraczkową luty się zaczyna. Nie byle jaką zresztą. Barszcz nigdy mi się nie znudzi, przyznaję, ale od czasu do czasu warto wymyślić dla buraczków coś innego. Szczególnie jeśli pała się do nich tak ogromną miłością jak nasza skromna dwuosobowa rodzina. Dzisiaj, po tym jak nieco się spiekły, przyrządziłam im relaksującą kąpiel w mleku kokosowym z dodatkiem kuminu i imbiru. Bardzo dobrze im to zrobiło.

Zupa pycha, powiadam Wam, pycha!

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

  • 1 kg buraków ćwikłowych, małych lub średniej wielkości
  • 1 cebula, średniej wielkości
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 500-750 ml gorącego bulionu warzywnego lub wody
  • 1 i 1/2 łyżki octu z białego wina lub octu jabłkowego
  • 3/4 łyżeczki mielonego kuminu (kminu rzymskiego)
  • 1/2 łyżeczki mielonego imbiru
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • sól,  pieprz lub chili

Dodatkowo:

  • natka pietruszki lub kolendra, do podania
  • ugotowane na twardo jajka przepiórcze, do podania (opcjonalnie)

WYKONANIE:
Buraki dokładnie umyć pod ciepłą bieżącą wodą, wyszorować, osuszyć. Każdego buraka owinąć szczelnie folią aluminiową i włożyć do płaskiego naczynia żaroodpornego, jeden obok drugiego. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200°C i piec przez godzinę.
Upieczone buraki ostrożnie odwinąć z folii i przestudzić.

Przestudzone buraki obrać. Jednego pokroić w cienkie paski i odłożyć na później, resztę pokroić w kostkę.

Cebulę obrać i posiekać w kostkę.
Czosnek obrać.

W garnku o grubym dnie rozgrzać olej. Wrzucić cebulę, smażyć do zeszklenia. Dodać pokrojone w kostkę buraki, ocet, przeciśnięty przez praskę czosnek, kumin oraz imbir, wymieszać i smażyć na średnim ogniu przez 2-3 minuty, często mieszając. Wlać mleczko kokosowe oraz 500 ml gorącego bulionu lub wody, doprowadzić do wrzenia i gotować przez 10 minut.

Zdjąć z ognia i dokładnie zmiksować blenderem na gładki krem. Jeżeli zupa wyda Wam się zbyt gęsta, należy rozrzedzać ją stopniowo pozostałym gorącym bulionem lub wodą. Doprawić do smaku solą i pieprzem lub chili. Ja pieprzu nie żałuję, lubię tę zupę w pikantnej wersji.

Podawać od razu z połówkami jajek przepiórczych (opcjonalnie), posiekaną natką pietruszki i wcześniej przygotowanymi paseczkami pieczonego buraka.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania bezmięsne, Obiady i kolacje, Wytrawne, Zupy i buliony | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 4 Komentarze