Ciepłe kanapki z pieczonymi winogronami i świeżym kozim serem

Dzień bez kanapki dniem straconym. Uwielbiam je (obserwujący mnie na instagramie już to wiedzą) i gdyby mi ktoś zadał pytanie, co wolę na śniadanie: owsiankę czy jajecznicę, odpowiedziałabym, że chleb z masłem i pomidorem. O!

Jako że zimą pomidory są z plastiku, na kanapkach lądują inne rarytasy. Wczoraj trafiły na nie pieczone winogrona i świeży kozi ser. Polecam!

SKŁADNIKI NA 4 PORCJE:

  • 2 duże podłużne bułki, najlepiej pełnoziarniste; przekrojone wzdłuż na pół
  • ok. 150 g świeżego koziego sera
  • ok. 500-600 g ciemnych winogron, oderwanych od gałązek
  • 1/2 łyżki cukru Muscovado 
  • 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego lub półwytrawnego wina
  • 10 goździków
  • 2 gałązki rozmarynu, każda po ok. 10 cm
  • oliwa

WYKONANIE:
Winogrona umyć i dokładnie osuszyć.
Małe naczynie żaroodporne wysmarować odrobiną oliwy. Na dnie położyć gałązki rozmarynu. Na rozmarynie ułożyć winogrona, najlepiej w jednej warstwie. Pomiędzy owoce wcisnąć goździki. Całość posypać cukrem Muscovado i zalać winem.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220°C i piec przez ok. 15-20 minut. Winogrona powinny się pomarszczyć i częściowo popękać. W trakcie pieczenia można je delikatnie przemieszać.

W połowie czasu pieczenia winogron przygotować bułki. Każdą połówkę skropić oliwą i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika na 5 minut przed końcem pieczenia winogron. Wyjąć równocześnie z owocami.

Ciepłe bułki posmarować kozim serem i ułożyć na nich ciepłe pieczone winogrona. Ozdobić listkami mięty lub rozmarynu. Podawać od razu.

* Płyn spod upieczonych winogron można przecedzić i wypić niczym grzane wino lub podawać go razem z owocami jako sos.

SMACZNEGO!

Reklamy
Opublikowano Bezjajeczne, Dania bezmięsne, Kanapki, Pieczywo, Przystawki i przekąski, Wytrawne, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , , | 12 Komentarzy

Winogrona pieczone w czerwonym winie z rozmarynem i goździkami

Ostatnimi czasy pasjami piekę ciemne winogrona. A to chlusnę w nie kieliszek czerwonego wina, a to skropię je octem balsamicznym, a jak mnie najdzie ochota, to i sera pleśniowego do nich wkruszę. Potem z pajdą chleba w dłoni zasiadam przed blachą takich winogron i wcinam, aż mi się uszy trzęsą.

Jeżeli też lubicie czuć to uszu drżenie, spróbujcie winogron pieczonych w czerwonym winie z rozmarynem i goździkami. Mniam!

SKŁADNIKI:

  • ok. 500-600 g ciemnych winogron, oderwanych od gałązek
  • 1/2 łyżki cukru Muscovado
  • 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego lub półwytrawnego wina
  • 10 goździków
  • 2 gałązki rozmarynu, każda po ok. 10 cm
  • 1 łyżka oliwy

WYKONANIE:
Winogrona umyć i dokładnie osuszyć.
Małe naczynie żaroodporne wysmarować oliwą. Na dnie położyć gałązki rozmarynu. Na rozmarynie ułożyć winogrona, najlepiej w jednej warstwie. Pomiędzy owoce wcisnąć goździki. Całość posypać cukrem Muscovado i zalać winem.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 220°C i piec przez ok. 15-20 minut. Winogrona powinny się pomarszczyć i częściowo popękać. W połowie czasu pieczenia można je delikatnie przemieszać.

Podawać ciepłe np. jako dodatek do kanapek, serów, sałatek, jogurtu, owsianki czy lodów.

* Płyn spod upieczonych winogron można przecedzić i wypić niczym grzane wino lub podawać go razem z owocami jako sos.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Desery, Przystawki i przekąski | Otagowano , , , , , | 2 Komentarze

Bez ładu i składu (2)

I wtedy wchodzi ona, cała na szaro.
Reneta.

 

 

Opublikowano Trele-morele | Otagowano , | 4 Komentarze

Risotto z suszonymi grzybami i kozim serem

Czy wyjęcie z szafki torebeczek z suszonymi grzybami można uznać za mocno już zaawansowany etap przygotowań świątecznych? Pytam, bo kiedy tak patrzę na to, co się dzieje dookoła, to ogarnia mnie lekki niepokój i spać nie mogę. Dziś 5 grudnia, a ja nie ubrałam jeszcze choinki i nie przystroiłam balkonu. Nie umyłam okien. Nie mam zapakowanych w pudełka pięciu rodzajów pierniczków. Nie zamarynowałam ani jednego śledzia i nie ulepiłam ani jednego pieroga do zamrożenia. Nie zaopatrzyłam się w kubek z bałwankami i sweter z reniferem. Świątecznego menu, koniecznie wykaligrafowanego w notatniku i podzielonego na kategorie, podkategorie i podpodkategorie, też jeszcze nie mam.

Wychodzi więc na to, iż do tegorocznych świąt jestem totalnie nieprzygotowana! Mam jakieś trzy tygodnie opóźnienia i żadne suszone grzyby, wyjęte kilka godzin temu z szuflady, już mnie nie uratują. Szczególnie, że miast w uszkach czy kapuśniaczkach, wylądowały w risotto

SKŁADNIKI NA 3-4 PORCJE:

  • 1 szklanka ryżu do risotto, np. arborio lub carnaroli 
  • 1 l bulionu warzywnego
  • 1/2 szklanki białego wytrawnego wina, w temperaturze pokojowej
  • 40 g suszonych grzybów, u mnie pół na pół borowiki i podgrzybki
  • 50 g twardego koziego sera
  • 2 małe szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 2 łyżka masła
  • 2 łyżki śmietanki kremówki 30%, schłodzonej
  • duży pęczek natki pietruszki
  • sól, świeżo zmielony pieprz

Dodatkowo:

  • ok. 20 g twardego koziego sera, do podania

WYKONANIE:
Suszone grzyby włożyć do miski lub garnka, zalać wrzącym bulionem i odstawić na 1-1,5 godziny.
Namoczone grzyby odcedzić (wywar zachować), delikatnie odcisnąć i w razie potrzeby pokroić na mniejsze kawałki (ja kroję tylko bardzo duże grzyby).
Wywar grzybowy przelać do rondelka, zagotować i trzymać na malutkim ogniu, aby podczas przygotowywania potrawy cały czas był gorący.

Natkę umyć, osuszyć, pozbawić twardych łodyżek i drobno posiekać.
Szalotki i czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę.
Ser zetrzeć na tarce o drobnych oczkach.

Na dużej, ciężkiej patelni lub w garnku o grubym dnie roztopić i mocno rozgrzać 2 łyżki klarowanego masła i łyżkę zwykłego masła. Wrzucić posiekane szalotki i smażyć na średnim ogniu przez 2-3 minuty, aż cebula stanie się szklista. Dodać czosnek, wymieszać i smażyć przez pół minuty. Dodać łyżkę masła, a kiedy się roztopi, wsypać ryż. Dokładnie wymieszać i podsmażać całość przez 3-4 minuty, od czasu do czasu mieszając ryż drewnianą łyżką. Dołożyć grzyby, wymieszać i smażyć przez 3-4 minuty. Zwiększyć ogień, wlać białe wino, a kiedy to niemal całkowicie odparuje, zmniejszyć ogień i wlać pierwszą chochlę gorącego wywaru grzybowego. Gotować na wolnym ogniu, często mieszając drewnianą łyżką. Kiedy ryż wchłonie cały płyn, wlać następną chochlę wywaru. Czynność powtarzać do czasu, aż ryż będzie kremowy, ugotowany „al dente” – musi być miękki na zewnątrz, ale środek powinien pozostać twardawy, przy nagryzaniu powinien stawiać lekki opór. Możliwe jest, że nie zużyjecie całości wywaru.

Kiedy ryż będzie już odpowiednio miękki, wchłonie cały płyn, nie będzie podchodził wywarem (nie może pływać!), a risotto będzie kremowe, po zamieszaniu będzie spływało po dnie garnka lub patelni niczym lawa, należy zdjąć je z ognia. Dodać do niego 2/3 posiekanej natki pietruszki, wymieszać. Dodać starty kozi ser oraz 2 łyżki zimnej śmietanki kremówki i mieszać dokładnie drewnianą łyżką, aż ser się roztopi. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem do smaku. Ja pieprzu nie żałuję.

Od razu nakładać na talerze. Dekorować resztą posiekanej natki pietruszki i tartym kozim serem.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania bezmięsne, Grzyby, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Kasza i ryż, Obiady i kolacje, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | 9 Komentarzy

Bez ładu i składu (1)

Nadszedł czas, w którym mój organizm składa się w 90% z mandarynek…

 

Opublikowano Trele-morele | Otagowano | 9 Komentarzy

Biszkopt z jabłkami

Co by tu tytułem wstępu po chwilowej nieobecności…

Już listopad. Niedługo święta. Pogoda pod psem. Trzeci tydzień leczę grypę. Ten, kto wymyśla tabletki wielkości orzecha laskowego, niech się nimi kiedyś sam zadławi. Katar zabija. W żyłach płynie mi gorące mleko z masłem, miodem i czosnkiem. Ciemno od czwartej, niedługo od trzeciej. Nie obejrzałam ostatnio żadnego powalającego filmu, nie przeczytałam żadnej powalającej książki. Jedynie gorączka i Matt Elliott potrafią mnie obecnie rozłożyć na łopatki. W kuchni głucho i ciemno. Mikser umiera z tęsknoty. Ratowałam go biszkoptem. Pomogło. I jemu, i mnie.

SKŁADNIKI:

  • 6 dużych jaj
  • 1/2 szklanki drobnego cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka białego octu winnego
  • 3-4 małe kwaśne jabłka
  • cynamon
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Dodatkowo:

  • cukier puder do oprószenia ciasta

WYKONANIE:
Mąkę pszenną i skrobię ziemniaczaną wymieszać, przesiać i odstawić.

Białka dokładnie oddzielić od żółtek.
Żółtka zalać octem winnym, odstawić.
Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Ciągle ubijając, dodawać stopniowo cukier, łyżka po łyżce. Kiedy piana stanie się gładka i lśniąca, dodawać do niej po jednym żółtku z octem, ciągle miksując. Po dodaniu ostatniego żółtka ubijać krótko, tylko do czasu dokładnego połączenia się składników.

Do tak przygotowanej masy jajecznej ostrożnie wsypać mąkę ze skrobią i delikatnie wmieszać je w nią za pomocą szpatułki lub drewnianej łyżki.

Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w cienkie plasterki lub drobną kostkę.

Dno tortownicy o średnicy 23-25 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Delikatnie przelać do niej 3/4 ciasta. Wyrównać.
Na cieście ułożyć pokrojone jabłka, niezbyt ściśle. Owoce oprószyć cynamonem i przykryć resztą ciasta. Delikatnie wyrównać.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 170°C i piec przez 40-50 minut, do tzw. „suchego patyczka”.
Po wyjęciu z piekarnika mocno uderzyć dnem tortownicy o blat kuchenny lub podłogę, po czym odstawić ciasto do całkowitego wystudzenia.
Brzegi wystudzonego biszkoptu oddzielić nożykiem od formy i uwolnić ciasto z obręczy. Odkleić papier do pieczenia i przenieść na paterę lub duży talerz. Przed podaniem wierzch biszkoptu oprószyć cukrem pudrem.

Najlepsze na drugi dzień po upieczeniu (przez noc jabłka nadadzą ciastu wilgotności).

Przechowywać w temperaturze pokojowej.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezmleczne, Biszkopty, biszkopciki, ciastka i ciasta biszkoptowe, Ciasta i ciastka z owocami, Desery | Otagowano , , , | 10 Komentarzy

Zielone curry z dorszem, ziemniakami i groszkiem cukrowym

Rozgrzewające, sycące, pyszne.

Idealne na jesień.

Curry.

Dziś w zielonej odsłonie, z dorszem, ziemniakami i groszkiem cukrowym.

Gorąco polecam!

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

  • 400 g polędwiczek lub filetów z dorsza, bez skóry
  • 500 ml mleczka kokosowego (lub 250 ml mleczka kokosowego i 250 ml śmietanki kokosowej)
  • 125 g groszku cukrowego, świeżego (najlepiej) lub  mrożonego
  • 4 duże ugotowane ziemniaki
  • 2 cebulki dymki ze szczypiorem
  • 1 szalotka
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 2,5 łyżki zielonej pasty curry, polecam domową
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • 1 łyżka jasnego sosu sojowego
  • 2,5 cm imbiru
  • sok i skórka otarta z jednej limonki
  • mały pęczek kolendry

Dodatkowo:

  • listki kolendry, do dekoracji

WYKONANIE:
W miseczce połączyć 1 łyżkę oleju, 1 łyżkę sosu sojowego, skórkę otartą z limonki oraz obrany i starty na tarce o drobnych oczkach imbir.
Rybę umyć pod zimną bieżącą wodą, dokładnie osuszyć i pokroić na mniejsze kawałki (mniej więcej 4×3 cm).
Pokrojoną rybę wymieszać z przygotowaną marynatą, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 40-50 minut.

Od cebulek dymek odciąć szczypior (będzie potrzebny później) i pokroić je w talarki.
Szalotkę obrać i pokroić w talarki.
Czosnek obrać i pokroić w drobniutką kosteczkę.
Papryczkę chili umyć i pokroić w cienkie krążki (jeżeli wolicie mniej pikantne dania, usuńcie pesteczki).
Świeży groszek umyć, jeżeli to konieczne usunąć twarde końcówki i łyko.
Szczypior z cebulek dymek oraz kolendrę (listki i łodyżki) drobno posiekać.
Ziemniaki pokroić na ćwiartki lub „ósemki”.

W szerokim garnku o grubym dnie lub na dużej i głębokiej patelni rozgrzać 2 łyżki oleju. Wrzucić pokrojone dymki i szalotkę, a kiedy się zeszklą (nie mogą się przyrumienić), dołożyć do nich posiekany czosnek i smażyć przez 30 sekund. Dodać krążki chili (kilka można zostawić do dekoracji), wymieszać i smażyć przez kolejne 30 sekund. Dodać zieloną pastę curry, dokładnie wymieszać i smażyć przez 2 minuty.
Wlać 250 ml mleczka kokosowego, dokładnie połączyć i doprowadzić do wrzenia. Wrzucić groszek świeży lub mrożony (nie należy go wcześniej rozmrażać) i gotować przez 3 minuty. Dołożyć zamarynowane kawałki ryby, delikatnie wymieszać, gotować przez 3 minuty, po czym ostrożnie odwrócić dorsza na drugą stronę. Wlać sos rybny, sok z limonki oraz pozostałe 250 ml mleczka kokosowego lub śmietankę kokosową, dołożyć pokrojone ziemniaki oraz posiekaną kolendrę i posiekany szczypior, delikatnie wymieszać i trzymać na ogniu jeszcze przez 3-4 minuty. Ziemniaki muszą się zagrzać. Ryba powinna zacząć się rozpadać, groszek powinien pozostać jędrny i chrupiący.

Podawać od razu. Dekorować listkami kolendry oraz krążkami chili.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania rybne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Obiady i kolacje, Ryby i owoce morza, Wytrawne | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | 8 Komentarzy

Bardzo wilgotne kakaowe ciasto na zsiadłym mleku

Przyszedł wraz z początkiem września. Wkroczył z przytupem i wygląda na to, że rozgościł się na dobre. Świat za oknem zasnuł mgłą, pokolorował wszystkimi odcieniami szarości, podlał litrami deszczu, a na koniec zgasił większość świateł. Przykrył nas kocem, przyodział w grube skarpety, w dłoń wcisnął książkową cegłę i włączył smutną do bólu trzewi muzykę. Usiadł naprzeciw z kubkiem ciepłej herbaty i obserwuje, jak znosimy jego obecność.

Ten Czas…

Przez kilka dni karmiłam go szarlotką. Dyskutowaliśmy o nowo obejrzanych filmach, zasłuchiwaliśmy się muzyką Abla Korzeniowskiego, pożyczaliśmy sobie książki. Ja piekłam jabłka, a on suszył moje kalosze, palto i parasol. Z czasem nasze rozmowy stawały się krótsze, a posiłki zaczęliśmy jadać oddzielnie. Sama suszyłam palto, a on sam piekł sobie jabłka. Oglądaliśmy zupełnie inne filmy. Słuchaliśmy zupełnie różnej muzyki. Kłótniom nie było końca. Któregoś wieczoru zabrałam mu koc i kubek na herbatę, dając wyraźnie do zrozumienia, żeby obrał kierunek: „drzwi”. Nic z tego. Przykrył się zebranymi na zewnątrz liśćmi, a herbatę zaczął siorbać z łupiny po kokosie. Nawet jemu nie w smak było wyściubianie nosa z czerech ścian na dłużej, niż było to konieczne… Zrobiło mi się go żal. Bo przecież to nie jego wina, że jest, jaki jest. Potrafi być, i owszem, przyjemniejszy i bardziej pogodny, ale kto z nas nie ma humorów…

Wczoraj znowu obejrzeliśmy wspólnie film i jedliśmy razem ciasto. Takie domowe, co to zawsze pęknie z wierzchu. Wilgotne, jak obecny wrzesień. Idealne do jego herbaty. To, które tak często robiła kiedyś moja Mama.
Chyba będzie dobrze, chyba się dogadamy, chyba jakoś ułożymy sobie jesień we dwoje…

SKŁADNIKI:

Ciasto:

  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej (typ 450)
  • 500 ml zsiadłego mleka
  • 2/3 szklanki drobnego cukru trzcinowego
  • 3 duże jaja
  • 5 kopiatych łyżek kakao
  • 5 łyżek konfitury z czarnych porzeczek/wiśni lub powideł śliwkowych
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 180 g masła
  • szczypta soli

(UWAGA! Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.)

Polewa:

  • 4 łyżki śmietany 18%
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 2 łyżki masła

Konfitura morelowa, opcjonalnie:

  • 500 g moreli (waga bez pestek), pokrojonych na ćwiartki
  • 1 i 1/2 łyżki cukru
  • 1/4 szklanki wody
  • sok z 1/2 cytryny
  • laska wanilii

Dodatkowo:

  • masło do wysmarowania formy
  • mąka do oprószenia formy

WYKONANIE:
Ciasto:
Masło roztopić w rondelku, wystudzić.
Mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól oraz kakao przesiać do miski, dodać cukier, wymieszać, odstawić.
Jaja dokładnie wymieszać z zsiadłym mlekiem, najlepiej za pomocą rózgi kuchennej. Dodać wystudzone masło, wymieszać. Wlać do suchych składników i wymieszać drewnianą łyżką, do połączenia składników. Dodać konfiturę lub powidła, wymieszać.

Formę z kominem (o średnicy 24 cm) lub kwadratową blachę (o boku 24 cm) dokładnie wysmarować masłem i oprószyć mąką (dno, boki, komin), nadmiar mąki strzepać.
Gotowe ciasto przełożyć do formy, delikatnie wyrównać. Piec przez 65-75 minut w temperaturze 160°C (z termoobiegiem), najlepiej nieco poniżej środkowej półki piekarnika.

Upieczone ciasto lekko przestudzić w formie, po czym ostrożnie oddzielić je od niej nożem, wyjąć (można odwrócić je spodem do góry) i wystudzić całkowicie na kratce.

Polewa:
Śmietanę przełożyć do rondelka, dodać cukier i zagotować, ciągle mieszając. Kiedy cukier się rozpuści, dodać kakao i dokładnie wymieszać rózgą kuchenną. Dodać masło i gotować jeszcze przez 2 minuty, ciągle mieszając. Gotową polewę zdjąć z ognia i wystudzić.
Zimną polewę dokładnie wymieszać i oblewać nią obficie wystudzone ciasto. Odstawić do lekkiego stężenia.

Ciasto kroić na porcje i podawać. Ja zaserwowałam je z ciepłą domową konfiturą morelową (przepis poniżej).

Konfitura morelowa:
Wodę wlać na patelnię, dodać cukier, wymieszać i zagotować. Wrzucić morele, dodać sok z cytryny, ziarenka z laski wanilii oraz pustą laskę, wymieszać i gotować na wolnym ogniu, rzadko mieszając, aż owoce się rozpadną i konfitura zgęstnieje (około 40 minut).
Wystudzoną konfiturę przechowywać w słoiczku w lodówce, do 5 dni.

SMACZNEGO!

Opublikowano Babki, babeczki i muffiny, Boże Narodzenie, Ciasta ucierane, Desery | Otagowano , , , , , , , , , , , | 10 Komentarzy

Kanapka podwójnie pomidorowa

Póki smakują latem, póki w miąższu ukryte późne zachody słońca, ciepłe deszcze i upalne powietrze, póki skórka lśni blaskiem pokreślonego błyskawicami sierpniowego nieba, póty niczego więcej do kulinarnego szczęścia mi nie potrzeba.

Pomidory. Te pachnące i soczyste. Te, od których w tym roku uginały się krzaki na grządkach mojej Mamy. Te, które zazieleniły się na Podkarpaciu, a zaczerwieniły na moim warszawskim parapecie. Tak bardzo będzie mi ich brak…

Ale jeszcze są, jeszcze można się nimi cieszyć i robić takie mocno „niewyględne”, ale za to jakże pyszne kanapki. Pamiętam, kiedy zobaczyłam po raz pierwszy Melissę Clark zajadającą taką kanapkę nad zlewem. Uśmiałam się do łez, po czym pobiegłam do kuchni, aby przyrządzić sobie identyczną. Było grubo po północy. Opiekłam chleb, wtarłam w niego czosnek i pomidorowy miąższ, nakroiłam pomidorowych i cebulowych plastrów, nałożyłam pół słoika majonezu, złożyłam wszystko w jedną, gigantyczną, „papulatą” całość, zawisłam nad zlewem i już, już miałam się w to wgryźć…, kiedy nagle w kuchni pojawił się Małżon.

– A jeszcze pół minuty temu chrapał, że się ściany trzęsły… – pomyślałam.

15 minut później wisieliśmy nad zlewem oboje…

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE*:

  • 4 duże kromki pszennego lub pszenno-żytniego chleba na zakwasie (o zwartym miękiszu, bez dużych dziur), każda o grubości ok. 1 cm
  • 1 bardzo dojrzały i bardzo miękki pomidor średniej wielkości, przekrojony wszerz na pół
  • 1 duży dojrzały i jędrny pomidor, pokrojony na grube plastry
  • 1/2 średniej wielkości cebuli, pokrojonej w cienkie piórka lub talarki
  • 1 gruby ząbek czosnku, przekrojony wszerz na pół
  • majonez
  • oliwa
  • sól morska
  • pieprz

WYKONANIE:
Na spodzie piekarnika ustawić żaroodporną miseczkę (lub metalową foremkę) z wodą. Włączyć piekarnik i nagrzać go do temperatury 200°C.

Kromki chleba ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika (nie wyjmować miseczki z wodą) i piec przez 7-8 minut. Chleb powinien się lekko zrumienić**.
Wyjąć z piekarnika. Ciepłe kromki zdjąć z blachy i w każdą, z jednej strony, dokładnie wetrzeć czosnek (1/2 ząbka czosnku na 2 kromki).
Natarte czosnkiem kromki polać odrobiną oliwy, po czym wetrzeć w nie cały miąższ bardzo dojrzałego i miękkiego pomidora. W dłoni powinna zostać nam tylko pomidorowa skórka.

Na dwie kromki nałożyć po kilka plastrów pomidora oraz cebulę. Oprószyć solą morską oraz świeżo zmielonym pieprzem.

Dwie pozostałe kromki posmarować grubą warstwą majonezu i przykryć nimi kanapki z pomidorem i cebulą. Mocno docisnąć. Kanapki można przekroić na pół.

Podawać.

* Według przepisu Melissy Clark

** Kromki chleba można zrumienić w opiekaczu.

Opublikowano Dania bezmięsne, Kanapki, Przystawki i przekąski, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , , | 17 Komentarzy

Kremowy waniliowy ryż na mleku z pieczonymi truskawkami

Zawsze z cynamonem, z górą cynamonu. Prawie zawsze z jabłkami. Najczęściej zapiekany w piekarniku. Tak zapamiętałam sobie ryż na mleku. A że kiedyś, dawno temu, cynamonu nie znosiłam, deser ów był dla mnie całkiem niemałym koszmarkiem. Dlatego tak bardzo lubiłam jeść go na polu – kury były przeszczęśliwe. Aż dziw bierze, że znoszone przez nie jajka nie pachniały piernikiem.

Tak było. Obecnie cynamon nie stanowi dla mnie żadnego problemu i szarlotkowy ryż wcinam ochoczo. Zapiekany, niezapiekany – kury nie mają na co liczyć. Korzenne przyprawy i jabłka zostawię jednak na jesień i zimę, a dzisiaj uraczę Was wersją z pieczonymi truskawkami, które ostatnio pojawiły się na blogu. Pyszności, polecam!

P.S. Sposobów przygotowywania ryżu na mleku jest kilka, każdy dobry. Można robić go na podobieństwo risotto – z okrągłego, kleistego ryżu, wlewając mleko stopniowo w trakcie gotowania. Można obgotować ryż w wodzie, po czym zalać go mlekiem lub śmietanką i gotować do miękkości i uzyskania gęstej, kremowej konsystencji. Można też chwycić dowolny ryż długoziarnisty i gotować go powoli i cierpliwie w dużej ilości pełnotłustego mleka z odrobiną śmietanki.
Jako że nie miałam na stanie ryżu arborio, pierwszy sposób odpadł w przedbiegach. Nie chciałam też wydłużać sobie pracy, nie w smak było mi obgotowywanie, odcedzanie i dogotowywanie, więc i druga metoda poszła w odstawkę. Została trójka. Najczęściej zostaje mi trójka…

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

Ryż:

  • 1 szklanka długoziarnistego białego ryżu lub ryżu arborio
  • 900 ml pełnotłustego mleka
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 3 łyżki cukru
  • ziarenka z 1 laski wanilii
  • szczypta soli

Truskawki:

  • 1/2 kg jędrnych truskawek
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1 i 3/4 łyżki octu balsamicznego
  • ziarenka z 3/4 laski wanilii

WYKONANIE:
Truskawki:
Truskawki umyć i dokładnie osuszyć. Usunąć szypułki. Przełożyć do miski.

W miseczce połączyć ze sobą ocet balsamiczny i ziarenka wanilii.

Do truskawek wlać ocet z wanilią, dodać cukier i dokładnie wymieszać, uważając, aby nie uszkodzić truskawek.

Tak przygotowane owoce przełożyć do naczynia żaroodpornego. Truskawki powinny być rozłożone dosyć luźno, wąskimi czubkami do góry.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170°C. Piec przez 30 minut.

Ryż:
Mleko i śmietankę wlać do dużego rondla o grubym dnie. Dodać cukier, wanilię i sól, wymieszać. Postawić na średnim ogniu i doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia. Ciągle mieszając mleko w rondlu, powoli wsypywać do niego ryż. Postawić na małym ogniu i zagotować, cały czas mieszając. Gotować na wolnym ogniu, bardzo często mieszając, przez około 30 minut.

Ryż musi zmięknąć i mocno zgęstnieć (należy uważać, aby się nie przypalił), ale nie powinien wchłonąć płynu do końca.

Podawać od razu z ciepłymi pieczonymi truskawkami.

SMACZNEGO!

Opublikowano Bezglutenowe, Bezjajeczne, Desery, Kasza i ryż, Śniadania i podwieczorki | Otagowano , , , , , , , | 8 Komentarzy