Czerwone curry z dorszem i natką pietruszki

Z cyklu: „Historie z życia wzięte”.

„Dykteryjka o krówkach, przez które wszystko się stało”

Chcesz umówić się na rehabilitację kręgosłupa. Masz nadzieję, że znajdą ci jakiś wolny termin, zanim skończysz 50 lat. Dzwonisz.

– Jesteś dzwoniącym numer 58. Trwa oczekiwanie na rozmowę z konsultantem. Dziękujemy za cierpliwość.

I „Dla Elizy” Beethovena…

Mija pięć minut, dziesięć minut, piętnaście minut… Eliza już ci zbrzydła, pomalowałaś zęby wszystkim uśmiechniętym gębom w programie telewizyjnym, podpisałaś się ze sto razy i zaczynasz się zastanawiać, czy aby nie zmienić parafki na zgrabniejszą…
Ile osób mogło już skończyć? Pewnie nie więcej niż 10.
Zabierasz się za przeglądanie internetów. Fejsbuki, instagramy… Nic ciekawego.

Nigdy więcej „Dla Elizy”!

Podsiorbujesz zimną kawę. Robisz się głodna. To jest dobry moment, żeby podjeść trochę tych krówek-mordoklejek, co to wodzą cię od wczoraj na pokuszenie. Ładujesz do paszczy kilka sztuk, a co sobie będziesz żałować. Pycha! Żujesz. Bawi cię to, że skleiło ci szczęki na amen. Nie zauważasz nawet, że Beethoven ucichł.

– Rehabilitacja. Słucham.

Eee, no nie! No po prostu, kurwa, no nie! Boże, czy ty to widzisz?
Słowa nie wypowiem przecież teraz! Ale że już? Jak?

– Rehabilitacja, słucham. Halo?

Brzdęk. Po rozmowie.

Dziesięć minut później…

– Jesteś dzwoniącym numer 60. Trwa oczekiwanie na rozmowę z konsultantem. Dziękujemy za cierpliwość…

I Eliza…

Bo to złe krówki były, proszę ja Was, ot co!

Koniec!

Powiem Wam, że przez te cholerne krówki to mi się większość styków nerwowych przegrzała, a z życiorysu wypadło jakieś 3 godziny. Na szczęście kręgosłup spróbują mi naprawić przed pięćdziesiątką…

Miało być dzisiaj coś słodkiego, ale póki co na słodycze patrzeć nie mogę. Rozumiecie. Dlatego będzie curry. Tym razem czerwone, lekko zagęszczone, z dorszem i natką pietruszki. Pycha, powiadam Wam!

SKŁADNIKI NA 4-6 PORCJI:

  • 500 g polędwiczek lub filetów z dorsza, bez skóry
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 100 ml zimnej wody
  • 1 łyżka mąki pszennej lub skrobi kukurydzianej
  • 3 małe ząbki czosnku
  • 1 czerwona papryczka chili
  • 2,5 łyżki czerwonej pasty curry
  • 2 łyżki klarowanego masła
  • 1 łyżka sosu rybnego
  • sok z połowy limonki
  • duży pęczek natki pietruszki

Dodatkowo:

  • ugotowany brązowy ryż, do podania

WYKONANIE:
Rybę umyć pod zimną bieżącą wodą, dokładnie osuszyć i pokroić na mniejsze kawałki (mniej więcej 4×3 cm).

Czosnek obrać i pokroić w drobniutką kosteczkę.
Papryczkę chili umyć i drobno posiekać (jeżeli wolicie mniej pikantne dania, usuńcie pesteczki).
Natkę pietruszki umyć, osuszyć, usunąć twarde łodyżki, listki posiekać. Odjąć 2 łyżki i odłożyć na później, do dekoracji dania.
Mąkę lub skrobię dokładnie rozmieszać w zimnej wodzie (nie może być grudek). Bezpośrednio przed wlaniem mieszanki do sosu należy ją ponownie dokładnie zamieszać.

W szerokim garnku o grubym dnie lub na dużej i głębokiej patelni rozgrzać klarowane masło. Wrzucić czosnek i papryczkę chili, smażyć przez pół minuty. Dodać czerwoną pastę curry, dokładnie wymieszać i smażyć przez 2 minuty.
Wlać mleczko kokosowe, dokładnie połączyć i doprowadzić do wrzenia. Dołożyć kawałki ryby, delikatnie wymieszać i gotować przez 3 minuty. Dodać natkę pietruszki, wlać sos rybny, sok z limonki oraz wodę z mąką i od razu dokładnie wymieszać, uważając, aby kawałki ryby się nie rozpadły. Gotować przez 3 minuty. Sos powinien lekko zgęstnieć.

Podawać z gorącym brązowym ryżem, od razu po zdjęciu z ognia. Dekorować odłożoną wcześniej natką pietruszki.

SMACZNEGO!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania rybne, Gulasze i inne dania jednogarnkowe, Kasza i ryż, Obiady i kolacje, Ryby i owoce morza, Wytrawne i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Czerwone curry z dorszem i natką pietruszki

  1. oj tak, te infolinie potrafią człowieka zirytować, niemal na śmierć..
    A curry koniecznie do wypróbowania!

  2. 5000lib pisze:

    Zaraz, zaraz, to była i pięćdziesiątka, i krówki jako zakąska? a tak poważnie, jak się czujesz?

    • Kaaisa pisze:

      Tu by i „setka” nie zaszkodziła 😉
      Dziękuję, już mi lepiej. Usunęłam rdzę, naoliwiłam co trzeba, nie skrzypię… 🙂
      Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.