Zapiekane pieczarki portobello nadziewane kaszą gryczaną, pomidorami, szpinakiem i dwoma serami

port1

port5

port3

Ciemno. Mrok przewlekły. Trudno oddzielić dzień od nocy. Żarówki niczym Stachanow wyrabiają 1475% normy. Kiedy odpoczywają, prawdopodobieństwo bliskiego spotkania trzeciego stopnia z drzwiami, ścianą lub futryną zdecydowanie wzrasta. Boli przez tydzień. Ciepłe śniadania ustąpiły miejsca kanapkom. Robienie kaszki manny z borówkami o 6 rano, kiedy wmawiasz sobie, że jest przecież jasno, a tak naprawdę dokoła panują ciemności egipskie, może skutkować gargantuiczną traumą. Przecież słoiczek z solą może stać tak blisko słoiczka z cukrem waniliowym… Za blisko.

Kanapeczka zatem. I łyk „czarnej i mocnej jak smar do czołgu”.
Wyjście z ciemnicy w mrok.
Autobusowo-tramwajowe dosypianie na stojąco.
W słuchawkach Type O Negative.
Praca przy akompaniamencie pobrzękujących świetlówek.
Kilowatogodzina za kilowatogodziną, kilowatogodzina za kilowatogodziną…

Jednostka energii stała się symbolem ostatnich dni. Jak lubię szarą i ponurą jesień, tak brak choćby 2-3 nieco jaśniejszych godzin w ciągu dnia zaczyna mi coraz bardziej doskwierać. O luksusie fotografowania przy dziennym świetle po powrocie z pracy już dawno zdążyłam zapomnieć, ale chciałabym mieć taką możliwość chociaż w dni wolne…

Kilka dni temu – było oczywiście ciemno jak w grobowcu – wyciskałam z mojego aparatu siódme poty, aby móc Wam zaprezentować dzisiaj przepis na pyszne pieczarki portobello* zapiekane z kaszą gryczaną, szpinakiem, pomidorami i dwoma serami. Biegałam wokół nich jakieś 40 minut. W trakcie sesji zdążyły mi dwa razy wystygnąć, ja zdążyłam je dwa razy podgrzać,  a trzy mi się zjadło. Potem ze 120 zdjęć wystarczyło wybrać 7 i… voilà!

(*Portobello to brązowe pieczarki w bardzo dojrzałym stadium wzrostu. Ich duże i mięsiste kapelusze wspaniale chłoną aromaty wszelkich przypraw i dodatków.
Mnie udało się zdobyć naprawdę spore okazy.)

port2

port22

port4

port6

SKŁADNIKI DLA 3-4 OSÓB:

  • 6 bardzo dużych pieczarek portobello
  • 100 g kaszy gryczanej prażonej (1 woreczek)
  • 400 g krojonych pomidorów z kartonika lub puszki (wraz z sokiem)
  • 5 garści świeżych liści szpinaku
  • 4 duże ząbki czosnku
  • 2 małe cebule
  • 1,5 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • 120 g sera Mozzarella, tartego
  • 75 g sera Gouda, tartego
  • duży pęczek natki pietruszki
  • 4 łyżki klarowanego masła
  • sól, pieprz

Dodatkowo:

  • odrobina oleju rzepakowego, do wysmarowania formy
  • posiekana natka pietruszki, do przybrania

WYKONANIE:
Farsz:
W garnku zagotować 1 l wody. Do wrzątku włożyć woreczek z kaszą, dodać szczyptę soli i gotować na średnim ogniu przez 13-15 minut, bez przykrycia. Woreczek z kaszą wyjąć z wody, dokładnie osączyć, rozciąć i przesypać kaszę do dużej miski. Przemieszać widelcem. Odstawić.

Pieczarki portobello przetrzeć kilka razy wilgotną ściereczką. Wyciąć nóżki. Kapelusze odłożyć na później. Nóżki posiekać w kostkę.
Cebulę oraz czosnek obrać i pokroić w drobną kostkę.
Liście szpinaku umyć i osuszyć. Można je z grubsza posiekać, ale nie jest to konieczne.
Natkę pietruszki umyć, osuszyć, usunąć twarde łodyżki, drobno posiekać.

Na dużej patelni rozgrzać 1 łyżkę klarowanego masła. Wrzucić posiekaną cebulę, a kiedy się zeszkli, dodać czosnek, wymieszać i smażyć przez 1,5 minuty. Dodać pokrojone nóżki pieczarek i smażyć przez kolejne 1,5 minuty. Dołożyć krojone pomidory i gotować na średnim ogniu do czasu, aż sok pomidorowy niemal całkowicie odparuje, około 8-10 minut. Stopniowo dokładać szpinak i mieszać go z resztą składników. Kiedy cały szpinak znajdzie się na patelni i zwiędnie, podkręcić ogień i gotować, aż wyparuje resztka soku pomidorowego i wody. Zdjąć z ognia i przełożyć do miski z kaszą gryczaną. Dodać koncentrat pomidorowy, wymieszać i odstawić do całkowitego wystudzenia.

Do wystudzonego farszu dodać starty ser Gouda (całość), 75 g tartego sera Mozzarella oraz posiekaną natkę pietruszki. Dokładnie wymieszać. Doprawić solą i obficie pieprzem (farsz powinien być pikantny).

Pieczarki:
Na dużej patelni rozgrzać 3 łyżki klarowanego masła. Włożyć kapelusze pieczarek i smażyć je na średnim ogniu po 5-6 minut z każdej strony. W trakcie smażenia grzyby oprószyć solą i pieprzem.
Podsmażone kapelusze przełożyć na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, ułożyć je blaszkami do góry. Odstawić na 5-6 minut, po czym napełniać je obficie farszem, dociskając go łyżką do wnętrza kapelusza.

Duże naczynie do zapiekania wysmarować odrobiną oleju rzepakowego. Włożyć do niego nadziane kapelusze pieczarek. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 175°C na ok. 20-25 minut. Na 6 minut przed końcem zapiekania pieczarki posypać resztą sera Mozzarella.

Garnirować posiekaną natką pietruszki, podawać od razu.

SMACZNEGO!

port7

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezglutenowe, Bezjajeczne, Dania bezmięsne, Grzyby, Kasza i ryż, Obiady i kolacje, Wytrawne, Zapiekanki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Zapiekane pieczarki portobello nadziewane kaszą gryczaną, pomidorami, szpinakiem i dwoma serami

  1. Dokładnie dzisiaj zrobiłam też zapiekane pieczarki portobello 😀 jednak zupełnie inaczej, ale na razie to tajemnica kucharza. Tak czy inaczej muszę wypróbować Twój sposób, gdyż wygląda pysznie. Muszę przyznać, że długo się opierałam tym pieczarkom, ale od dzisiaj jestem ich wielbicielem. Pozdrowienia 🙂

  2. Zjadłabym wszystkie jeszcze przed wystygnięciem – chrzanić zdjęcia 😀 Bardzo lubię, a nigdy mi się nie chce robić, tzn. nie lubię faszerować (tak samo jak lepić czy to klopsików, czy to pierogów). Tekst doskonały – „smar do czołgu”, skąd Ty bierzesz takie określenia?! Felietony Ci pisać, szczerze mówię/piszę.
    Pozdrawiam 🙂

    • Kaaisa pisze:

      Ja zjadłam połowę. Jeszcze kilka minut i byłabym zmuszona do chrzanienia zdjęć 😀
      Co do tekstu o czołgowym smarze… To cytat z Pilipiuka.
      Za miłe słowa bardzo dziękuję!
      Pozdrawiam! 🙂

      • Aaa, twórca postaci Wędrowycza. Rzeczywiście język jest w soczysty w powieściach Pilipiuka. Nie jestem wielką fanką, ale mąż ma sentyment do tego autora, więc kilka nowszych książek mamy na półce. Szybko się je połyka, ale w tym wypadku wolę połykać Twoje pieczarki 😀

        • Kaaisa pisze:

          Czyli z Pilipiukiem mamy podobnie. Ja też nie jestem jego wielką fanką. Mąż się w nim zaczytuje, a ja mu podkradam te książki, kiedy jestem na czytelniczym głodzie, a żadnego innego czytadła nie ma na podorędziu 😉

  3. Lolanta pisze:

    Podziwiam Twoje oddanie fotografii nie mniej, niż zamiłowanie kulinarne 🙂

  4. Tochybaomnie pisze:

    Wyglądają wybornie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s