Chutney ze świeżej żurawiny

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tegoroczna poświąteczna wałówka od moich Rodziców przerosła nasze najśmielsze oczekiwania, a wagowo także i mnie samą (kto nie wierzy, niechaj zajrzy tutaj). Wędzone sery, swojskie wędliny, jajka od szczęśliwych kurek, zapomniane już niemal kompoty, suszone grzyby, kilogramy piekielnie ostrego czosnku, po którym, jak mawia mój Tata, „bańki idą nosem” i wiele, wiele innych pyszności. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że byliśmy w stanie zabrać się z tym wszystkim w podróż z Podkarpacia na Mazowsze.

Po powrocie okazało się, że sery zajmują niemal całą naszą lodówkę i żeby upchnąć w niej jeszcze wędliny i jajka, trzeba było zrobić „czystkę” wśród rzeczy, które przeleżały w niej spokojnie przez święta.  Tym sposobem całkiem spory zapas świeżej żurawiny wylądował na stole, czekając cierpliwie na to, aż mnie olśni, co by z niej zrobić. Przyznam, że proces myślowy nie trwał zbyt długo, a po godzinie zajadaliśmy się smażonymi plastrami wędzonego sera z aromatycznym chutney z żurawiny.
Kilka dni później chutney stanowił doskonały dodatek do burgerów, o których pisałam Wam tutaj.

Gęsty sos chutney wywodzi się z kuchni indyjskiej. Przyrządzany jest z warzyw, owoców, aromatycznych przypraw korzennych oraz dużej ilości octu i cukru (ja w swoich przepisach zdecydowanie ograniczam ilość tych dwóch ostatnich składników) i podawany jako dodatek do potraw mięsnych i wegetariańskich.

Polecam!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SKŁADNIKI NA OK. 250 g SOSU:
200 g świeżej żurawiny (można użyć mrożonej, bez wcześniejszego rozmrażania)
1 słodkie jabłko
1 ząbek czosnku
2 cm kawałek imbiru
8 goździków
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka ziaren kolendry
1/2 łyżeczki kminku
1 łyżka soku z limonki
skórka starta z połowy limonki
4 łyżki czerwonego octu winnego
4 łyżki cukru trzcinowego (najlepiej Muscovado)
szczypta chili

WYKONANIE:
Jabłko umyć, osuszyć, obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w drobną kostkę.
Imbir obrać, zetrzeć na tarce o małych oczkach.
Kminek, ziarna kolendry oraz goździki rozgnieść dokładnie w moździerzu, wymieszać z cynamonem i chili.
Świeżą żurawinę opłukać, osuszyć, przełożyć do rondla o grubym dnie, dodać pokrojone jabłko, sok z limonki, zasypać brązowym cukrem i postawić na małym ogniu. Kiedy cukier się rozpuści, dodać ocet winny, starty imbir, przeciśnięty przez praskę czosnek, skórkę z limonki oraz przyprawy. Dokładnie wymieszać i gotować na małym ogniu, często mieszając, aż powstanie gęsty, przypominający marmoladę sos. W razie konieczności sos podlewać niewielkimi ilościami ciepłej wody.
Zdjąć z ognia, przełożyć do słoiczka. Po wystudzeniu przechowywać w lodówce*.
Podawać na zimno lub ciepło, jako dodatek do mięs (np. burgerów), wędlin lub serów.

SMACZNEGO!

*Jeżeli chcielibyście zachować chutney na dłużej, można przyrządzić większą jego ilość, nakładać gorący do słoiczków, dobrze zakręcić i, jako że cukru i octu jest w nim niewiele, pasteryzować. Po pasteryzacji odwrócić słoiczki do góry dnem i wystudzić. Tak przygotowany sos może być przechowywany przez rok.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Przetwory wytrawne, Sosy wytrawne, Wytrawne i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Chutney ze świeżej żurawiny

  1. ladylaurabloq pisze:

    Zazdroszczę swojskich wyrobów ,pyszna propozycja.

  2. lena pisze:

    Ale bym chciała mieć taki słoiczek żurawinowej pyszności 🙂

  3. foodmania pisze:

    super przepis!

  4. napiecyku2 pisze:

    Taką żurawinę uwielbiam do mięs i serów wędzonych 🙂

  5. gosiajakacka pisze:

    Eh, nie ma jak wizyta u rodziny 🙂 Ja chyba wydam majątek na walizki po wizycie u mamy (albo będę musiała wykupić dodatkowe miejsce w samolocie – zobaczę, co wyjdzie taniej ;). Ale to dopiero w marcu. A tymczasem patrzę i patrzę na to chutney i płakać mi się chce, bo tu już nie kupię żurawiny za żadne skarby ;( Ledwie udało nam się upolować trochę na żurawinówkę w tym roku.

    • Kaaisa pisze:

      Ja zamierzam być u Rodziców w lutym i już zaczynam się bać, jak wrócę 😀
      Co do żurawiny, to może znajdziesz gdzieś mrożoną. U nas było jej na szczęście pod dostatkiem, więc udało mi się zrobić całkiem spore zapasy. Cieszy mnie to niezmiernie, bo za nią przepadam 🙂

  6. fajowy przepis, do tej pory robiłam tylko dżemy z borówki. A skórki z żurawiny robią się miękkie? Tak sobie myślę, że mam zamrożoną w lodówce 🙂

  7. 5000lib pisze:

    Dzięki tego potrzebowałam, jakiś miesiąc temu, ale cóż… Co się odwlecze…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s