Sałatka z komosą ryżową (quinoa), bobem, szynką serrano i miętowym winegretem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Idzie nowe! Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego, podobnie jak w przypadku Nowego Roku, wielu postanawia coś na swoich blogach zmienić, ulepszyć to i owo, coś wyrzucić, coś dołożyć…

Długo zastanawiałam się nad tym, czy swojego kawałka podłogi w sieci choć odrobinkę nie rozwinąć. Zainteresowań wszak mam wiele. Małżon twierdzi, że zbyt wiele… Póki co, jakoś wszystko ogarniam i dobrze mi z tym. Jednak na regularne pisanie o Laponii, „Kalevali”, języku fińskim, chińskim i arabskim, książkach, filmach, geografii, historii, teatrze, górach, muzyce, koncertach, kuchni, malarstwie, podróżach, etnografii, piratach, działaniach wojennych na terenach Podkarpacia i wielu, wielu innych, po prostu nie mam czasu. Poza tym mijałoby się to z jakimkolwiek celem, danie byłoby niestrawne, a pisanie dla samego pisania nie interesuje mnie w najmniejszym nawet stopniu. Musi mi to sprawiać dużą przyjemność. Tę odnajduję w pisaniu o sporcie i o gotowaniu. Rok temu założyłam „Sportowe fascynacje”, pół roku temu „Skumbrie w tomacie”.

Blogerem (nie cierpię tego słowa, ale jakoś nie mogę znaleźć porządnego zamiennika…) jestem dość dziwnym… Nie udzielam się, nie biorę udziału w żadnych akcjach, konkursach i zabawach, nie interesują mnie wpisy sponsorowane i reklama… I nie piszę po to, aby wielbiły mnie miliony i co rusz „lajkowały” wszystko na „fejsbuczku”, bo są i tacy. Oczywiście, byłabym hipokrytką nie lada, gdybym twierdziła z uporem, że piszę tylko dla siebie. Każdy, kto decyduje się na publikowanie w sieci, pragnie mieć wierne grono czytelników, łaknie pochwał i uznania. Ja także, dlatego wdzięczna jestem wszystkim, którzy na moje blogi zaglądają i z radością je czytają. Kłaniam się Wam w pas, Drodzy Czytelnicy!

Teraz o nowościach… Kobieta, jak wiadomo, lubi sobie od czasu do czasu co nieco pozmieniać. Postanowiłam więc coś do bloga dorzucić, nijak nie naruszając przy tym jego profilu – „Skumbrie w tomacie” z założenia były, są i będą tylko i wyłącznie blogiem kulinarnym.
W ubiegłym tygodniu umieściłam na pasku bocznym trzy okienka, w których zobaczyć można moje ulubione sceny filmowe (niekiedy serialowe) oraz to, czym się obecnie zaczytuję i czego lubię słuchać. Może zajrzycie, może nie, może coś Wam przypadnie do gustu…
Postanowiłam także utworzyć specjalny cykl poświęcony kuchni w kulturze i sztuce. Skoro mogę na „fanpejdżu”, to czemu by nie tutaj? Co jakiś czas będą się w nim pojawiać – zarówno kultowe, jak i te mniej znane – filmowe sceny kuchenne, trochę muzyki z jedzeniem w tle, ciut malarstwa, szczypta historii i garść przepisów z książek. Bez zbędnych recenzji, być może z jakimś drobnym komentarzem. Indeks cyklu będzie można znaleźć w zakładce „Wino, kino i śpiew”. Pierwszy filmowy kąsek już niebawem.

Tymczasem, sprawa najistotniejsza, przepis! Dzisiaj sałatka z białą komosą ryżową, bobem, miętą i szynką serrano. Do najszybszych sałatek świata może nie należy, ale jaka smaczna!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SKŁADNIKI NA 2 PORCJE:
Komosa ryżowa:
125 ml białej komosy ryżowej (quinoa)
250 ml wody
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka oliwy extra vergine lub masła
szczypta soli

Dodatkowo:
130 g bobu
40 g  jamón serrano
liście karbowanej zielonej sałaty

Winegret:
2 łyżki oliwy extra vergine
3 łyżeczki soku z cytryny
garść listków mięty
sól, pieprz

WYKONANIE:
Komosa ryżowa: Komosę przesypać do niedużego garnka. Zalać zimną wodą i dokładnie wypłukać. Odsączyć na gęstym sicie. Czynność powtórzyć. Tak przygotowaną komosę przełożyć z powrotem do garnka.
Do komosy wlać 250 ml zimnej wody, dodać sok z cytryny i szczyptę soli.
Garnek postawić na ogniu. Doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień, garnek przykryć i gotować komosę przez 13-15 minut. Zdjąć z ognia, dodać łyżeczkę oliwy lub masła, wymieszać widelcem i trzymać pod przykryciem jeszcze przez 5-7 minut. Gotową komosę przemieszać widelcem, przełożyć na płaski talerz i wystudzić.

Dodatki: Bób umyć i osuszyć.
W garnku zagotować lekko osoloną wodę. Wrzucić bób i gotować go przez 4-5 minut. Odcedzić, wrzucić na minutę do miski z zimną wodą i lodem lub obficie przelać zimną wodą, aby przerwać proces gotowania. Odcedzić.
Bób obrać ze skórki. Odłożyć.
Szynkę pokroić w cienkie paski. Odłożyć.
Liście sałaty porwać na mniejsze kawałki.

Winegret: Listki mięty umyć, osuszyć, drobno posiekać.
W miseczce połączyć oliwę i sok z cytryny. Dodać posiekaną miętę, doprawić solą i pieprzem.

Komosę wymieszać z bobem i miętowym winegretem.
Na talerzach ułożyć porwane liście sałaty. Na sałatę wyłożyć komosę ryżową z bobem oraz paski szynki serrano.

SMACZNEGO!

* Sałatkę można też podawać na ciepło. Komosy nie należy wtedy studzić, tylko od razu połączyć z ciepłym, obranym ze skórki bobem i winegretem.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezglutenowe, Bezjajeczne, Bezmleczne, Dania mięsne, Kasza i ryż, Sałatki i surówki, Wytrawne, Śniadania i podwieczorki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Sałatka z komosą ryżową (quinoa), bobem, szynką serrano i miętowym winegretem

  1. wisienor pisze:

    Zacne zmiany wprowadziłaś, już tylko krok do uwielbienia milionów;-D, czego Ci życzę, bez względu na to czy chcesz tego czy nie:-D

    • Kaaisa pisze:

      😀 Dziękuję!
      To ja może od razu jakieś korzystne zdjęcie „ą fas” wstawię, co? Do ołtarzyka czy kapliczki dla wielbiących milionów będzie jak znalazł 😀

  2. wisienor pisze:

    Ha! No oczywiście, że trzeba. Pragnę zauważyć, że ja już takowe mam. I co? Fani walą drzwiami i oknami! LOL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s