Ravioli z botwiną i serem ricotta

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKto mnie zna, ten wie, a kto nie zna, musi uwierzyć na słowo, że gabarytowo znacznie bliżej mi do wypasionej wiewiórki, niż do przeciętnego człowieka. Moja postura nie budzi respektu, więc co rusz ktoś wpada na pomysł, aby „delikatnym i kulturalnym” ruchem przestawić mnie w kolejce po bilet, na poczcie, na lotnisku, przy wsiadaniu do metra czy pociągu. W odpowiedzi dostaje kilka „ciepłych” słów, ale zainteresowany walką o miejsce siedzące, o szybsze położenie bagażu na taśmie, o – jakże ważące na jego dalszym życiu – szybsze skasowanie biletu, nawet nie zdąży się zarumienić ze wstydu.

Nic to, że straciłam w takich przepychankach dwie pary okularów, nic to, że straciłam zegarek i telefon… Wczoraj, w bardzo kulturalny sposób, zostałam wrzucona pod pociąg! Wpadłam pomiędzy schody pociągu i krawędź peronu i tylko moja „małogabarytowość” uchroniła mnie przed poważniejszymi uszkodzeniami ciała, bo, na szczęście, zmieściłam się w tej szczelinie idealnie, a nawet z zapasem wolnej przestrzeni wokół.

Winowajcy wpadli w panikę i zaczęli mnie stamtąd wyciągać, niemal wyrywając mi przy tym ręce. Łaski bez, dałabym sobie radę sama! Potem pytania, czy jestem cała, czy nic mi się nie stało… Słowa „przepraszam” nie dosłyszałam… Uznano zapewne, że nie ma za co przepraszać, bo pociąg przecież nie ruszył…. Kiedy okazało się, że jestem w jednym kawałku i nawet się nie pobrudziłam, tłum ruszył dzikim pędem w poszukiwaniu wolnych miejsc siedzących, tratując przy okazji matki z dziećmi i pana poruszającego się o kulach…

Dzień pełen mocnych wrażeń odreagowywałam w kuchni… Zrobiłam ciasto z ananasem i granatem, babeczki z truskawkami, trzy wersje lodów malinowych, zupę pomidorową i pierożki z botwiną i serem ricotta, po czym wzięłam w dłoń kufel lodowatego piwa i z zapartym tchem śledziłam poczynania piłkarzy Holandii i Australii…

Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować przepis na ravioli z botwiną i serem ricotta (tutaj znajdziecie zdjęcia z procesu przygotowywania pierożków). Przygotowując ravioli należy pamiętać o jednej, podstawowej rzeczy – ciasto powinno być rozwałkowane na bardzo cieniutki placek, ma wyglądać niemal jak kartka papieru. Dzięki temu nie będzie twarde, a pierożki będą bardzo delikatne.
Podałam ravioli z sosem z sałaty i kalarepy (przepis tutaj). Polecam!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SKŁADNIKI NA OK. 40-45 PIEROŻKÓW:
Ciasto:
500 g mąki pszennej
5 dużych jaj
50 g masła
1-2 łyżki ciepłej wody (opcjonalnie)
szczypta soli
(Uwaga! Jaja powinny być w temperaturze pokojowej.)

Farsz:
2 pęczki botwiny zakończonej małymi buraczkami (trzema lub czterema)
250 g sera ricotta
1 duża czerwona cebula
1/2 dużego pęczka koperku (lub jeden mały)
15 g masła
sól, pieprz

WYKONANIE:
Ciasto: Masło roztopić.
Mąkę przesiać do miski. Zrobić w niej wgłębienie. Wbić do niego jajka, dodać sól i delikatnie, opuszkami palców zacząć łączyć wszystkie składniki. W trakcie wyrabiania dodawać stopniowo, po jednej łyżce, ciepłe roztopione masło. Kiedy ciasto będzie już stanowiło jedną całość, przełożyć je na oprószoną mąką stolnicę (lub blat kuchenny) i wyrabiać nie krócej niż 10 minut, aż będzie gładkie i elastyczne. Uwaga! Jeżeli ciasto jest twarde i trudno się je wyrabia, można dodać 1-2 łyżki ciepłej wody (lub więcej). Jeżeli jest zbyt klejące, należy delikatnie podsypywać je mąką.
Wyrobione ciasto podzielić na 4 części, każdą uformować w kulę, szczelnie owinąć folią spożywczą i odstawić do „odpoczęcia” na godzinę w chłodne i suche miejsce (można włożyć do lodówki).

Farsz: Cebulę obrać i pokroić w kosteczkę.
Botwinę umyć, osuszyć, drobno pokroić (buraczki obrać, kroić w kosteczkę).
Koperek umyć, osuszyć, pozbawić twardych łodyżek i drobno posiekać.
Na patelni roztopić masło, wrzucić pokrojoną cebulę i smażyć przez 2 minuty. Dodać pokrojoną botwinę i dusić na małym ogniu pod przykryciem przez 10 minut (w razie konieczności podlać niewielką ilością wody). Zdjąć pokrywkę i trzymać na ogniu jeszcze około 5 minut, do całkowitego odparowania wody. Zdjąć z ognia, przestudzić.
W misie blendera (lub malakserze) umieścić ricottę, dodać wystudzoną botwinę i zmiksować na gładką masę. Dodać posiekany koperek, doprawić solą i pieprzem do smaku, dokładnie wymieszać.

Dwie kule ciasta wyjąć z folii, każdą rozpłaszczyć dłonią i, delikatnie podsypując mąką, rozwałkować na cieniutkie placki. Jeden placek powinien być minimalnie większy od drugiego.
Na mniejszym arkuszu, w równych odstępach, układać po łyżeczce farszu. Przykryć większym arkuszem.
Lekko docisnąć ciasto wokół farszu tak, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza. Wycinać pierożki. Można użyć w tym celu radełka i wycinać małe kwadraty, specjalnego wykrojnika lub po prostu szklanki lub noża. Ja użyłam kieliszka do wina.
Gotowe pierożki układać na oprószonej mąką ścierce lub desce. Przykryć wilgotną ścierką, aby nie wyschły.
Tak samo postąpić z dwoma pozostałymi kulami ciasta.

Zagotować wodę w dużym garnku. Lekko posolić. Wrzucać pierożki (porcja 15-20) i gotować je 2-3 minuty od czasu, kiedy wypłyną na wierzch. Odcedzić.
Podawać od razu z proponowanym przeze mnie sosem z sałaty i kalarepy (przepis tutaj) lub innymi dodatkami, wedle uznania (masło, masło koperkowe, parmezan, oliwa…).

SMACZNEGO!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

P.S. Pierożki szybko nasiąkają sokiem z buraczków, więc gotujcie je jak najszybciej po przygotowaniu. Nie każcie im długo leżakować…

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dania bezmięsne, Obiady i kolacje, Pierogi, pierożki i uszka, Wytrawne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Ravioli z botwiną i serem ricotta

  1. wisienor pisze:

    Pierożki wszelkiej maści uwielbiam, botwinkowych w życiu nie miałam okazji spróbować, może się skuszę i przygotuję:-D. Co do przygód okołomałogabarytowych – kto mnie widział na oczy chociaż raz – to wie;-D

  2. Zmroziłaś mi krew w żyłach tą historią. Przykra bardzo i zasmucająca.
    Pierożki wspaniałe 🙂

    • Kaaisa pisze:

      Z grozy sytuacji zdałam sobie sprawę dopiero po opadnięciu adrenaliny… Do dzikiego warszawskiego pędu, braku zdyscyplinowania w kolejkach, łokci sprzedawanych w metrze i popychania na schodach nie przyzwyczaję się nigdy… Muszę pomyśleć o jakichś obciążnikach, coby mnie nie tak łatwo można było przestawić 🙂 Może cagła do torebki? 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s