Serniczki z kwiatami lilaka i lilakową galaretką

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Narwali bzu, naszarpali,
Nadarli go, natargali,
Nanieśli świeżego, mokrego,
Białego i tego bzowego.

Liści tam – rwetes, olśnienie,
Kwiecia – gąszcz, zatrzęsienie,
Pachnie kropliste po uszy
I ptak się wśród zawieruszył.

Jak rwali zacietrzewieni
W rozgardiaszu zieleni,
To się narwany więzień
Wtrzepotał, wplątał w gałęzie.

Śmiechem się bez zanosi:
A kto cię tutaj prosił?
A on, zieleń śpiewając,
Zarośla ćwierkiem zrosił.

Głowę w bzy – na stracenie,
W szalejące więzienie,
W zapach, w perły i dreszcze!
Rwijcie, nieście mi jeszcze!”

          (Julian Tuwim, Rwanie bzu”)

Rwałam więc i niosłam bukiety wielkie bzu bzowego i tego białego, jak mój ukochany poeta nakazał… A mijający mnie ludzie z zazdrości syczeli, że tak pięknie im zapachniało, a oni nie narwali i nie niosą… A ja z radości, że go mam, niemal unosiłam się nad ziemią…

Wiosną bez uwodzi mnie bez reszty! Zapachem, kolorem, magiczną aurą, jaką wokół siebie roztacza. Należę do ludzi, którzy głupieją na samą myśl o tym, że lada moment zakwitną bzy. Przedzieram się przez chaszcze, pokrzywy, a jakby trzeba było, to i przez kurhany spopielałe bym się przedarła, żeby się do niego dostać. Kiedy już go naniosę pół mieszkania, siadam przed nim taka cała brudna, podrapana i poparzona pokrzywami i wącham niczym narkoman klej.

Podczas jednej z sesji takiej bzowej aromaterapii doznałam nagłego olśnienia, że przecież mogłabym ten zapach wykorzystać w kuchni. Spróbować go zamknąć w czymś innym niż mydło i perfumy. Na kilka dni wcieliłam się w rolę kulinarnego Grenouille’a, zaszalałam i zamknęłam zapach bzu w konfiturze, galaretce, lodach, nalewce i serniczkach. Te ostatnie chcę Wam dzisiaj przedstawić.

Bez, a właściwie lilak pospolity (tradycyjna nazwa „bez”, której używałam od początku dzisiejszego wpisu, nie jest nazwą poprawną, bowiem lilak należy do rodziny roślin oliwkowatych, a bez do rodziny roślin piżmaczkowatych – mnie niewiele to co prawda wyjaśnia, ale tak jest), ma gorzki smak. Mnie goryczka zupełnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, uważam, że nadaje potrawom chrakteru. Poza tym cukier i soki owocowe, które dodawałam do lilakowych przysmaków, niwelują ją w znacznym stopniu.
Pora zatem na przepis – szybkie, pięknie pachnące, malutkie serniczki na zimno z kwiatami lilaka i lilakową galaretką. Zapraszam!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SKŁADNIKI NA 20 SERNICZKÓW:
Galaretka:
1,5-2 szklanki kwiatów lilaka (najlepiej ciemnofioletowego koloru, kwiaty odrywać w całości, ale bez zielonych części) plus dodatkowo 1/2 szklanki kwiatów lilaka
1/4 szklanki cukru
1/2 szklanki zimnej wody
1/4 szklanki gorącej wody
1 łyżka żelatyny
sok z jednej pomarańczy
sok z 1/2 cytryny

Masa serowa:
garść kwiatów lilaka (najlepiej ciemnofioletowego koloru, kwiaty odrywać w całości, ale bez zielonych części)
250 g chudego twarogu
125 g serka mascarpone
125 ml śmietanki kremówki 36%
2,5 łyżki cukru pudru
1/4 szklanki gorącej wody
2 łyżki żelatyny
sok z jednej limonki

DODATKOWO:
20 okrągłych owsianych ciasteczek o średnicy 7-8 cm
garść kwiatów lilaka do dekoracji serniczków

WYKONANIE:
Kwiaty lilaka przełożyć na sito. Opłukać letnią wodą. Delikatnie osuszyć ręcznikiem papierowym.

Galaretka: Żelatynę zalać 1/4 szklanki gorącej wody, mieszać energicznie do czasu, aż żelatyna całkowicie się rozpuści (nie może być grudek). Lekko przestudzić.

1,5-2 szklanki kwiatów lilaka, cukier, soki z pomarańczy i cytryny oraz wodę umieścić w misie blendera i zmiksować (kwiaty mają być rozdrobnione, cukier rozpuszczony). Wlać lekko przestudzoną żelatynę i wszystko jeszcze raz krótko zmiksować. Dodać 1/2 szklanki kwiatów lilaka, wymieszać.

Przygotować 20 małych metalowych foremek na babeczki (u mnie foremki o górnej średnicy 7 cm). Do każdej wlać po 1-1,5 łyżki płynu (płyn powinien sięgać 1/3 wysokości foremki) i wstawić je na 30 minut do lodówki.

Masa serowa: Kiedy galaretka kończy się chłodzić, przygotować masę serową.
Żelatynę zalać 1/4 szklanki gorącej wody, mieszać energicznie do czasu, aż żelatyna całkowicie się rozpuści (nie może być grudek). Odstawić na 5-7 minut.

Twaróg, sok z limonki, mascarpone i cukier puder umieścić w misie blendera i zmiksować na gładką masę. Przełożyć do miski.
Mocno schłodzoną śmietankę kremówkę ubić na sztywno. Dodać do masy serowej i delikatnie wymieszać.

Do przestudzonej żelatyny dodać 2-3 łyżeczki masy serowej i dokładnie wymieszać, po czym wlać ją do reszty masy serowej w misce i wszystko krótko zmiksować. Dodać garść kwiatów lilaka, delikatnie wymieszać.

Tak przygotowaną masą serową od razu wypełniać foremki ze schłodzoną galaretką (masa będzie tężeć) i wstawić do lodówki na 2-3 godziny.

Gotowe serniczki wyjmować z foremek na owsiane ciasteczko (foremki zanurzać do 2/3 wysokości na kilka sekund w gorącej wodzie i odwracać je do góry dnem). Dekorować kwiatami lilaka, podawać od razu.

SMACZNEGO!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Desery, Serniki i serniczki na zimno i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Serniczki z kwiatami lilaka i lilakową galaretką

  1. wisienor pisze:

    Serniczki na pewno niebo w gębie i te zdjęcia! Coraz lepiej wychodzi Ci fotografia kulinarna:-D. Świetne te zoomasy. Pozdrawiam.

    • Kaaisa pisze:

      Bardzo dziękuję 🙂 Nieźle się bawię latając jak kot z pęcherzem wokół jedzenia 🙂 A jak już wszystko mam poustawiane tak, że w końcu mi się podoba, to słońce się na mnie wypina i robi mi ciemnię w mieszkaniu 😀

  2. Deli pisze:

    Ciekawe połączenie! Do tej pory znałam bez tylko jako piękną roślinę w wazonie a tu proszę 🙂

    • Kaaisa pisze:

      Deli, nie wiedzieć czemu, wpakowało mi Twój komentarz do spamu i dopiero przed chwilą go stamtąd wydobyłam 🙂 Lubię kwiatowe eksperymenty w kuchni 🙂

  3. ladylaurabloq pisze:

    To bez jest jadalny i ty mówisz o tym dopiero teraz ???.Cudowny deser .

    • Kaaisa pisze:

      Tak, kwiaty lilaka są jadalne 🙂 Mają gorzkawy, lekko cytrusowy smak. Wspaniale pachną i pięknie się prezentują, dlatego uwielbiam je wykorzystywać w kuchni 🙂 Dawniej napar z kwiatów lilaka wykorzystywany był w leczeniu przeziębień, kaszlu oraz biegunek, a nalewka miała łagodzić bóle stawów. Nalewka się robi, więc będę mogła wypróbować jej lecznicze właściwości na sobie 🙂
      Cieszę się, że deser Ci się podoba 🙂 Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie 🙂

  4. Marzena pisze:

    No jakbym o sobie czytała o tym przedzieraniu się przez chaszcze aby tylko się do niego dostać :)) Ale w kuchni nie wykorzystywałam, nie wiedzieć dlaczego. Na pewno wypróbuję Twój przepis. Dziękuję za inspirację

    • Kaaisa pisze:

      Ha, ha, ha 😀 Bez ma w sobie coś niezwykłego, magicznego, magnetycznego… Niestraszne nam chaszcze, osty i pokrzywy! Najważniejsza jest zdobycz! 🙂
      Bardzo proszę! Smacznego! 🙂
      Pozdrawiam serdecznie!

  5. Kasia pisze:

    Witam zalałam lilaka wrzącą wodą i jest gorzki smak czy to tak ma być czy do śmieci się nadaję

    • Kaaisa pisze:

      Kasiu, napar z lilaka zawsze jest gorzki (same kwiaty są gorzkie, więc nie może być inaczej), dlatego mocno go słodzimy. Robisz serniczki czy dżem? Ja podczas robienia tej galaretki nie zalewam kwiatów wrzątkiem… W przypadku dżemu gorycz zniweluje duża ilość cukru.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s