Lody z rabarbaru pieczonego w winie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Była burza… Nic niezwykłego wiosenną porą, ale dla mnie burza to niemal najazd Czterech Jeźdźców Apokalipsy… Koniec świata, armagedon, trzęsienie ziemi, uderzenie asteroidy, tsunami i wybuch superwulkanu razem wzięte.

Kiedy miałam trzy czy cztery lata, moja Prababcia opowiedziała mi historię biblijnego potopu. Nie chciała mnie przestraszyć, ale pech chciał, że zrobiła to w dniu, kiedy potężna burza wyrywała nam z ogrodu drzewa z korzeniami, a woda z przydrożnych rowów zalała wiele podwórek i domów. Od tamtej pory burzy nie znoszę. Przeraża mnie. Jako mała dziewczynka w czasie jej trwania siedziałam cała zawinięta w koc, najczęściej pod ławą między fotelami, żeby absolutnie nie widzieć błyskawic i uginających się mocno od wiatru drzew. Do tego niemal miażdżyłam sobie uszy, aby nie dochodziły do mnie dźwięki grzmotów i ulewy. Wyobrażałam sobie, że za chwilę deszcz zaleje cały świat, a my przecież nie mamy arki i na pewno zginiemy… Przyznacie, że straszna wizja, szczególnie dla kilkuletniego dziecka.

Minęło niemal trzydzieści lat, a moja rekacja na burzę nie uległa jakimś wielkim zmianom. Nie siedzę już co prawda pod stołem, nie wpycham rąk po łokcie do uszu, ale chętnie przykrywam się kocem i zaciągam rolety. Kiedy burza mija, zaczynam wreszcie swobodnie oddychać i… czuję straszliwy głód. Ściśnięty wcześniej żołądek wraca do swych normalnych rozmiarów i muszę koniecznie coś zjeść. Niektórym może się to wydawać dziwne, ale ja zdążyłam się do tego przez tyle lat przyzwyczaić.

Dzisiaj na pierwszy ogień poszły lody rabarbarowe, które zrobiłam na bazie pieczonego rabarbaru, o którym pisałam Wam wczoraj (klik). Są tak pyszne, tak kremowe i tak intensywnie rabarbarowe, że po burzowych strachach nie ma już śladu. Zdecydowanie jeden z moich ulubionych lodowych przysmaków.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SKŁADNIKI:
500-600 g rabarbaru upieczonego wg tego przepisu (wraz z sosem)
250 ml mleka 3,2%
300 ml śmietanki kremówki 36%
5 żółtek
1 łyżka cukru pudru

WYKONANIE:
Upieczony wcześniej rabarbar zmiksować za pomocą blendera na mus.
Żółtka utrzeć (zmiksować) z cukrem do białości.
Mleko i śmietankę wlać do rondla, postawić na ogniu i zagotować. Zdjąć z ognia i gorące wlewać bardzo powoli cienkim strumieniem do żółtek, ciągle mieszając (można miksować na wolnych obrotach). Dodać zmiksowany rabarbar i delikatnie wymieszać. Po połączeniu przelać wszystko do garnka i mieszając (najlepiej trzepaczką do sosów) podgrzewać niemal do temperatury wrzenia, aż krem zacznie lekko gęstnieć. Nie doprowadzić do zagotowania kremu! Natychmiast zdjąć z ognia i odstawić do wystudzenia, najlepiej do temperatury lodówkowej.

Jeżeli używacie maszyny do robienia lodów – przelać wystudzony krem do maszyny i dalej postępować zgodnie z instrukcją urządzenia. Po zakończeniu pracy maszyny lody przełożyć do szczelnie zamykanego pojemnika i wstawić na kilka godzin, najlepiej na całą noc, do zamrażalnika.

Jeżeli nie używacie maszyny do robienia lodów – przelać wystudzony krem do szczelnie zamykanego pojemnika i włożyć do zamrażalnika na kilka godzin, najlepiej na całą noc. Przez pierwsze 3 godziny mrożenia lody wyjmować co pół godziny i krótko miksować, aby były puszyste i nie powstały w nich kryształki lodu.

Przed podaniem wyjąć na 15-20 minut z zamrażalnika.

SMACZNEGO!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bezglutenowe, Desery, Desery mrożone, Lody i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Lody z rabarbaru pieczonego w winie

  1. A ja w dzieciństwie lubiłam burze 😉 Siadałam przy oknie i przyglądałam się ulewie i rozjaśniającym ciemne niebo błyskawicom. Bardzo lubiłam też czas po burzy, kiedy drzewa nabierały tego charakterystycznego, żywego koloru zieleni, a powietrze pachniało ozonem 🙂 Lody rabarbarowe wyglądają przecudownie i szalenie działają na moją wyobraźnię. Pozdrawiam! 😉

    • Kaaisa pisze:

      Podziwiam takich wielbicieli burz, jak Ty 🙂 Nie wiem, ile musiałabym mieć w sobie odwagi (lub promili 😀 ), żeby podziwiać przez okno błyskawice… 😉 Dziękuję z miłe słowa dotyczące lodów i również pozdrawiam 🙂

  2. gin pisze:

    Ja lubiłam, i nadal lubię burze. Ale wolę je obserwować z bezpiecznego miejsca za oknem 😉 Za to moja biedna pieska boi się panicznie, i strasznie mi jej zawsze żal…
    Lody rabarbarowe to czysta rozkosz – Twoje wyglądają bosko 🙂

    • Kaaisa pisze:

      Mnie też zawsze szkoda trzęsących się psiaczków… W poprzednim wcieleniu musiałam być jednym z nich 😉 Ciekawa jestem, czym się teraz zaczytujesz? Mnie pochłania Alice Munro 🙂 Pozdrawiam, dziękuję za miłe słowa i życzę Ci dobrej, typowo majowej pogody 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s